O zdrowiu przed XXV Biegiem Niepodległości w Warszawie

 

O zdrowiu przed XXV Biegiem Niepodległości w Warszawie


Opublikowane w ndz., 10/11/2013 - 23:15

Dziś wieczorem w Zespole Szkół Licealnych i Ekonomicznych przy ulicy Stawki odbyły się wykłady na temat diety biegacza oraz układu krążeniowo-oddechowego. Zajęcia zorganizowane przez Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji były darmowe i w założeniu miały poszerzyć wiedzę biegaczy-amatorów. Niestety frekwencja nie dopisała.  Choć spotkanie poprzedzało XXV Bieg Niepodległości, w którym już jutro wystartuje 12 000 osób, na sali wykładowej zjawiło się ledwie kilkadziesiąt osób. Ci, którzy przyszli na pewno mogą czuć się zadowoleni.

Jadąc na wykłady zadawałem sobie pytanie, czy spotkanie nie jest zorganizowanie zbyt późno. I czy nie lepiej, żeby odbyło się np. we wrześniu. Nowa porcja wiedzy, mogła wprowadzić wątpliwości w biegaczach, którzy przygotowywali się do zawodów np. przez miesiąc, a tu nagle na kilka godzin przed biegiem dowiadują się, że jedli złe śniadania lub mieli plan na nieodpowiedni posiłek przed startem. Dietetyk, mgr Justyna Mizera jednak już na samym wstępie rozwiała moje wątpliwości mówiąc: - To czego dowiedzą się Państwo dziś, nie stosujcie jutro w trakcie biegu. Jest to wiedza, która przyda się Państwu w przyszłości. Nie warto eksperymentować z dnia na dzień.

Podczas zajęć omówiono najczęściej zadawane pytanie przez osoby rozpoczynające treningi. Np. co jeść przed ćwiczeniami. Okazuje się, że jednej złotej recepty nie ma, którą dałoby się opisać w jednym zdaniu. – W zależności od godziny treningu, czy będzie to ranek czy wieczór, będzie to coś innego. Wszystko zależy też od celu treningu. Czy chcemy poprawiać swoje parametry czy też celem zrzucenie tkanki tłuszczowej, która nam zalega – tłumaczyła mgr Mizera.

– Osoby, które chcą ćwiczyć rano a mają mało na to mało czasu, dobrym rozwiązaniem będzie odżywka węglowodanowa. Zabezpieczy nas to przed hipoglikemią, która pojawia się po nocy. Już po 40 minutach można spokojnie wyjść na trening, nie trzeba czekać na strawienie posiłku jak w przypadku zwykłego posiłku. Dla osób, które mają czas zjeść rano śniadanie, mogą wybrać płatki orkiszowe lub jęczmienne, do tego banana, który będzie niedojrzały. Będzie on mniej słodki i dużo wolniej będzie uwalniał energię podczas trawienia. Warto też sięgnąć po morele suszone, gdyż to jedyne z owoców suszonych, które mają niski indeks glikemiczny – wyliczyła prelegentka.

Podczas 45-minutowego wykładu nie zabrakło wątków dotyczących diety „po treningu”. Podkreślając, że należy jeść po ćwiczeniach, ekspertka wskazał posiłki, po które warto sięgnąć przed startem (uwaga na błonnik). Mówiła też o traceniu elektrolitów, o różnicach pomiędzy wodą źródlaną i mineralną. Pod koniec zajęć podkreśliła, że wypijanie hektolitrów wody po dobiegnięciu na metę jest bardzo niebezpieczne. Bardziej wskazane jest sięgnięcie po izotoniki, które nie tylko nawodnią ale i uzupełnią elektorlity.

Na koniec był czas na pytania z sali. Słuchaczy ciekawiło min. jak przyjmować magnez, jaki wybrać izotonik oraz w jakich posiłkach szukać węglowodanów.

Drugi wykład dotyczył układu krążeniowo-oddechowego. Prowadzący dr Krzysztof Mizera rozpoczął od krótkiego wprowadzenia, dlaczego na biegach jest tyle wypadków. Jego zdaniem „układ krążeniowo-oddechowy jest bardzo obciążony. Nie każdy też może uprawiać sport na wysokim poziomie. Częstą przyczyną tragicznych wypadków przyczyną są ukryte wady serca, których nie można wykryć w badaniach przeprowadzanych w trybie spoczynkowym. Nawet jeśli są to badania wysiłkowe, to obciążenie na bieżni czy rowerze jest zbyt małe. Wady dopiero ujawniają się przy dużych wysiłkach – powiedział dr Mizera.

Słuchacze mogli się dowiedzieć jak zachowuje się ich organizm, gdy oni biegną lub odpoczywają. – W spoczynku objętość wyrzutowa każdej komory wynosi 70 ml a częstotliwość skurczów 70 razy na minutę, tak więc pojemność serca wynosi ok. 4,9 litrów krwi – wyliczał ekspert podkreślając, że liczba ta zmieni się w trakcie ruchu i wyrzuca nawet 200 ml. By ten silnik sprawnie funkcjonował, serce sportowca jest też większe niż osoby nie trenującej i pracuje wolniej (ekonomiczniej). Serce osoby trenującej może mieć nawet rozmiary 500 gram, podczas gdy u normalnego człowieka to 300 gram. – Po zakończeniu kariery u niektórych sportowców serce wraca do normalnych rozmiarów a u części nie. Nie wiadomo do końca od czego to zależy – stwierdził prowadzący uświadamiając wszystkim jak skomplikowaną, a zarazem kruchą istotą jest człowiek.

Podczas zajęć poruszany był temat też oddychania oraz pory biegania. Okazuje się, że największe tętno maksymalne występuje między 9:00 a 17:00, najniższe o godz. 1:00 w nocy.

Na zakończenie padło też kilka pytań min. o to kiedy najlepiej oddawać krew przed zawodami (zdaniem prowadzącego ok. miesiąc przed) oraz jak wyglądają badania wydolnościowe.

Prowadzący po wykładach zebrali zasłużone brawa. Szkoda tylko, że w czasach gdy za szkolenia się słono płaci, tak nie wiele osób z potencjalnych biegaczy zechciało za darmo poszerzyć swoją wiedzę. Może na kolejnej odsłonie wykładów, frekwencja będzie większa.

A jutro Bieg Niepodległości. Powodzenia!

RZ

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce