Jaworzyna dla debiutantów: „Wóz albo przewóz” [ZDJĘCIA]


Bieg na Jaworzynę od lat jest jedną z ostatnich konkurencji Festiwalu Biegowego. Mimo krótkiego dystansu, jaki pokonują jego uczestnicy, nie można go bagatelizować. To mocny akcent, który od biegaczy wymaga ogromnego nakładu sił i sporej determinacji. W tym roku wykazali się nimi przede wszystkim ci, którzy na Jaworzynę zawitali po raz pierwszy.

Bieg należał do Krzysztofa Tschircha z Jeleniej Góry, który szczyt Jaworzyny zdobył w 18 minut i 2 sekundy. Przypomnijmy, że trasa mierzy 2,5 kilometra, ale przewyższenie na tym odcinku sięga 470 metrów. Drugie miejsce zajął Rafał Ulfik (18:40) a trzecie Karol Urbańczyk (18:43).

Zwycięzca zaskoczył wszystkich. Było to jego pierwsze podejście do zdobycia Jaworzyny i okazało się bardzo skuteczne: - Jestem pierwszy raz na Jaworzynie i to mój pierwszy bieg z takim przewyższeniem – przyznał zawodnik z Jeleniej Góry. – Byłem bardzo dobrze przygotowany przez trenera po obozie w Austrii. Tam zbudowałem formę do biegania po górach i udało się wygrać. Wierzyłem w to, że mogę wygrać, ale kiedy zobaczyłem stawkę na starcie, zwątpiłem. Jednak wciąż byłem dobrej myśli. Nie miałem strategii. Kiedy zobaczyłem, że dobrze mi idzie na podbiegu, przyspieszyłem. To naprawdę mocny bieg, ale musze przyznać, że miałem zapas.

Wśród pań triumfowała Natalia Tomasiak, której zdobycie Jaworzyny zajęło 20:18. Ona również debiutowała w tej konkurencji

– Raczej zawsze biegam coś dłuższego, tym razem chciałam się sprawdzić na verticalu. To taki bieg, który chociaż jest krótki, jest bardzo męczący. To mój pierwszy tego typu bieg. Chciałam się też przetrzeć przed mistrzostwami świata, które czekają mnie w przyszłym tygodniu. Był plan, żeby powalczyć o zwycięstwo, ale nie zakładałam wygranej. W stawce było kilka naprawdę mocnych dziewczyn. W związku z tym nie miałam strategii. Jedynie mocno zacząć. Wóz albo przewóz, bo potem nie ma czasu na nadrabianie – strategia okazała się skuteczna: - Nie było bezpośredniej walki o zwycięstwo. Ustawiłam się w drugim rzędzie, po starcie przegoniłam dziewczyny i prowadziłam już do końca.

Druga była Dominika Wiśniewska-Ulfik, która zaledwie kilka godzin wcześniej wygrała Runek Run. Bieg ukończyła w czasie 21:09.

Podium dopełniła Katarzyna Golba (21:50), która rano w Runek Run także była trzecia.

Bieg przyciągnął także sporo „asfaltowych” biegaczy, który dotąd nie mieli do czynienia z górami a Jaworzynę potraktowali jako wyjątkowe wyzwanie. Większość trasy pokonywali marszem, czasem robiąc po drodze postoje, ale satysfakcja z osiągnięcia mety była równie wielka albo jeszcze większa niż u „górali”: - Nie wierzyłam, że dam radę, musiałam sprawdzić. Udało się! To niesamowite uczucie a widoki po prostu zwalają z nóg – cieszyła się jedna z zawodniczek.

KM

Polecamy również:


Podziel się: