13. Bieg Wedla: Łyżwy szybkie na trasie, déjà vu na mecie, słodkości w pakiecie [ZDJĘCIA]


W sobotę, w warszawskim parku Skaryszewskim biegacze mogli spalić kilkaset kalorii, by po chwili... je odzyskać. Wszystko dzięki 13. Biegowi Wedla - najsłodszej imprezie w Polsce.

Jeszcze kilka dni przed startem parkowe alejki przypominały tor łyżwiarski, na którym mógłby ścigać się mistrz olimpijski Zbigniew Bródka. Na bieg miało przyjść ocieplenie, ale stan nawierzchni uległ tylko nieznacznej poprawie. Niewiele pomógł też wysypany piach. Na szczęście trasa posiadała wąski pas pozbawiony lodu. To właśnie nim starała się biec zdecydowana większość uczestników.

Szybko okazało się, kto dobrze przygotował się do startu i rywalizacji w trudnych warunkach. Ci posiadający kolce lub buty ze specjalnymi nakładkami mknęli po lodzie, dublując uczestników podążających w szeregu na bocznym pasie. Liderujący Wojciech Kopeć praktycznie rozgrywał swój własny bieg. Goniący go biegacze mieli dużo trudniejsze zadanie. Pozostawało tylko krzyknąć „lewa wolna”. Inni uczestnicy biegli wręcz majestatycznie uważając pod nogi, wszak trzeba było mieć czym ugryźć czekoladę czekającą na mecie.

Ale trzynasta edycja Biegu Wedla przechodzi do historii nie z powodu pogody. Po raz trzeci w historii dublet "ustrzelił" wspomniany Wojciech Kopeć. Maratończyk z Olsztynka wygrał zmagania zarówno na dystansie 5,4 km, jak i w biegu dnia na 9 km. Poprzednio sztuki tej dokonał w 2014 i 2016 r. Patrząc na podium można było zresztą przeżyć déjà vu, bo drugie miejsca na obu dystansach zajął doświadczony Marek Dzięgielewski, a trzeci był Michał Jamioł z Kielc.

– Pierwszy raz spotykam się z sytuacją, żeby podium nie uległo zmianie. To miło, że mogę zapisać się w historii tej imprezy, zwłaszcza, że znów wygrałem – mówił po biegu Wojciech Kopeć. – Dla szybkich biegaczy, mających kolce, było bardzo bezpiecznie. Nikogo nie trzeba było mijać, a to duży komfort.

– To jedna z moich ulubionych imprez. Startuję tu, gdy jestem w formie, ale także wtedy, gdy formy nie ma. Oczywiście bardzo lubię słodycze: torciki, delicje i czekolady. Staram się teraz trochę ograniczać, ale na pewno z moją dziewczyną poradzimy sobie ze słodkimi nagrodami – dodał najlepszy polski biegacz Maratonu Nowojorskiego 2017.

Przez chwilę w biegu głównym pachniało sensacją. Po pierwszym okrążeniu na wysokim trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej utrzymywała się... Anna Szyszka. Wicemistrzyni Polski w maratonie w 2016 roku ostatecznie spadła na siódme miejsce, ale nie dała się wyprzedzić żadnej biegaczce. Druga była Tamara Mieloch, a trzecia Justyna Śliwiak, która miała już w nogach bieg na 5,4 km.

– Było słodko, jak to na Biegu Wedla. Oblizywałam się na myśl o górze czekolady czekającej na mecie! Bardzo lubię słodycze, nie rozmyślam, ile muszę przebiec, by spalić tabliczkę. Żałowałam, że nie zabrałam kolców. Jadąc tu miałam nadzieję, że sytuacja w parku jest dobra. Teraz jak wychodzi się biegać, to już nie ma śniegu ani lodu na ulicach... Mimo to udało się ładnie pobiec. Trochę szkoda, że nie jest to wynik na pełne 10 km – opowiadała Anna Szyszka, która rok temu też wygrała Bieg Wedla na dystansie 9 km.

Zadowolona ze swojego startu była wspomniana Justyna Śliwiak. Warszawianka w Biegu Wedla zajmowała co najwyżej drugie miejsce. Teraz poczuła smak wygranej na 5,4 km.

– Zachowałam trochę sił na ten drugi bieg, ale faktycznie, „piątka” mnie zmęczyła. Ciesze się z wygranej, do tej pory zawsze byłam druga. Jak to się mówi: do trzech razy sztuka. Zdecydowałam się założyć kolce, bo już na rozgrzewce się ślizgałam. Trochę czuć teraz to w łydkach, ale dzięki kolcom miałam swój pas i nie musiałam się tłoczyć. Ciesze się, że dostanę torcik. Jestem „słodyczoholikiem”! Co prawda ta wielka siata nie starczy mi na zbyt długo, ale zawsze to coś! – uśmiechała się biegaczka prezentując ociekający słodyczą pakiet startowy Biegu Wedla.

Bieg Wedla tradycyjnie rozgrywany jest w czasie ferii na Mazowszu. Oprócz zmagań na dwóch głównych dystansach odbywają się też biegi dla dzieci, marsz nordic walking oraz bieg na orientacje o-run.

Bieg na dystansie 9 km jest zaliczany do Ligi Festiwalu Biegów w klasyfikacji „Najlepszy Biegacz 5-10-15”, której finał odbędzie się podczas 9. Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju. Oboje zwycięzcy, Anna Szyszka i Wojciech Kopeć, otrzymali pakiety startowe na imprezę w Krynicy i już planują wrześniowy start. Zapowiadają... niespodzianki!

Wyniki:

9 km mężczyzn:
1. Wojciech Kopeć - 30:23
2. Marek Dzięgielewski - 32:16
3. Michał Jamioł - 33:04

9 km kobiet:
1. Anna Szyszka - 34:26
2. Tamara Mieloch - 38:06
3. Justyna Śliwiak = 38:25

5,4 km mężczyzn:
1. Wojciech Kopeć - 17:51
2. Marek Dzięgielewski - 18:16
3. Michał Jamioł - 18:53

5,4 km kobiet:
1. Justyna Śliwiak - 21:03
2. Paulina Kozłowicz - 22:19
3. Katarzyna Wesołowska - 22:54

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ

Polecamy również:


Podziel się: