Zakręcona setka. Badali ultrasów w Gdańsku

 

Zakręcona setka. Badali ultrasów w Gdańsku


Opublikowane w ndz., 20/11/2016 - 11:16

Meta... 

W końcu usłyszeliśmy oklaski. To pierwsza osoba - Adam - ukończyła swój bieg. 9:52:22. Za nim kolejne osoby, średnio co 20 minut na mecie. Wiedziałem, że pozostawało już niewiele to i rzadziej zatrzymywałem się na bufecie. 

Przydzielono mi Kondrata, by się mną opiekował. Pytał często co potrzebuje, ale byłem mało zdecydowany bo zmęczony. Potem mnie dopingował i informował o przebytych kilometrach - przyjemnie było usłyszeć, że pomyliłem się w obliczeniach! Wielkie dzięki za pomoc!. 

Ostatnie kilometry już się nie zatrzymywałem, a ostatnie okrążenie pobiegłem ile sił w nogach pozostało. Radość z pokonania kolejnej setki była ogromna, kolejny poziom trudności zaliczony.
 
Na mecie jeszcze test siły i ostatnie pobranie krwi. Na koniec trochę więcej, bo 7 fiolek. Dopadło  mnie - jak innych - szybkie wychłodzenie. Pozbierałem się i szybko do hotelu. Pozdrowiłem kolegów na stadionie, niektórzy mieli jeszcze sporo do przebiegnięcia ostatni. Niektórzy walczyli jeszcze przez 2 godziny po mnie.

Czas bez badan to teoretycznie 11 godzin i 22 minuty. Czas z badaniami to 11,44.25. 

Z oddawaniem płynów do przydzielonych nam butelek też trochę trwało. Musieliśmy zejść z trasy, podejść do pojemnika, schować się za toi toia, odkręcić zakręcić pojemnik i odstawić w kolejności. Tu też nikt czasu nie zatrzymywał.

... myślałby kto!

Na schodach spotkałem panią doktor. Dostaliśmy godzinę na prysznic i jazda na kolejne badania. Z tego prawie pół godziny pod prysznicem, by się odmrozić. Nie zabrałem butów na zmianę, na szczęście trafiła się gorąca rura i trochę podsuszyłem przemoczone adidasy .

Już przebrany zebrałem chłopaków i pojechaliśmy na badanie do kliniki ortopedycznej. Ciepłe przywitanie przez Konrada i po kolei wskakiwaliśmy na badanie Achillesa, każdy do innego ortopedy. Mój doktor zapamiętał mnie z badania po maratonie i mówił, teraz Achilles wyglądał zdecydowanie lepiej niż po 42 km. - Mniejsza odległość, ale bieg był szybszy - podkreślił. 

Wróciliśmy do hotelu na kolację, która już na nas czekała. Każdy dzielił się swoimi wrażeniami. Czekaliśmy na kolejne osoby, które kończyły swoją próbę. Zeszło prawie do północy!. Osobiste pojemniki nas nadal obowiązywały. Można było w końcu odpocząć do rana...

Wieczorem trudno było mi zasnąć. Mięśnie jakby paliły. Gdy się odkrywałem, robiło się zimno. Za to w  niedziele rano przyjemny prysznic - najpierw gorący, a potem długo zimny, na mięśnie. Od razu poczułem się zdecydowanie lepiej. Puściły zakawasy. Trzeba było zrobić już wieczorem... 

Kolejny pojemnik na płyny i wyjście na czczo na kolejne badania. Najpierw badanie ciśnienia. Potem pytania, tym razem tylko w jedną stronę. Jedno - chyba retoryczne - rozbawiło nas szczególnie - "Czy czujesz się spięty?" Większość z nas chodziła, czy próbowała się przemieszczać, na robota...  

Kilku z nas było z Gdańska. Poczekaliśmy na swoją kolej, by koledzy co spieszą się na pociąg mogli zrobić badanie wcześniej. Potem jeszcze kolejny rajd do wampira i zdanie butelek z moczem. Śmialiśmy się, że w domu, z przyzwyczajenia nie będziemy wiedzieli jak się zachować w ubikacji bez osobistego pojemnika!

Przyszedł też sam profesor Ratkowski. Przyniósł reklamówki i worki z upominkami od sponsorów. Wszyscy dostali to samo. Tego się nawet nie spodziewaliśmy. Pożegnanie z osobami, które wcześniej wyjeżdżały i poszliśmy na śniadanie. Potem trzeba było się już zbierać. 

Wychodziłem z Krzyśkiem. Opowiadał jak planuje się wydostać z bagażami z hotelu. Mówię, nic się nie martw, pomogę. Krzysiek miał z sobą 2 wielkie pudła. Jedno zwróciło moją uwagę, bo zawierało same buty do biegania. Miał też walizkę. Chętnie pomogłem, bo wiem jak to jest przejść kilka metrów po takim biegu, a schody to udręka.

Jeszcze Przemek dodaje, że dawno się już tak nie zmęczył. Naturalnie, praktycznie wszystkich poczęstowałem reklamówkami Festiwalu w Krynicy z zaproszeniem do udziału w imprezie. 

Potem rowerem do domu. I do sklepu po ulubioną wodę mineralną. Wiadomo - najlepsze są wysoko zmineralizowane ujęcia w Krynicy Zdroju. Tylko takie kupuje. Drugie śniadanie i drzemka. 


Festiwal Biegów - Wszystko co chcesz wiedzieć o bieganiu

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce