Turbacz tym razem łaskawy. Icebug Winter Trail [ZDJĘCIA]


Oblodzona trasa Icebug Winter Trail to już legenda. Stali bywalcy biegu, śledzący od kilku dni prognozy pogody, wróżyli lód po mroźnej nocy i słonecznym dniu. Tym razem jednak Turbacz okazał się łaskawy dla zdobywców: było sporo śniegu, kopnego, miejscami wyślizganego, lodu jednak jak na lekarstwo. Ale mimo łatwiejszej trasy, tegoroczne wyniki są nieco słabsze niż przed 12 miesiącami.

Zwycięzcą piątego Icebuga został Piotr Biernawski, który wbiegł na metę z czasem 1:16:43. Przed rokiem wynik lepszy o prawie 3 minuty dał mu tylko drugie miejsce. Dziś zajął je Kacper Kościelniak (1:17:01). Podium dopełnił czwarty przed rokiem Rafał Klecha (1:17:58).

Wśród pań triumfowała Kinga Gomołysek, której pokonanie 17 km zajęło godzinę, 35 minut i 49 sekund. Druga była Katarzyna Gacek (1:36:47), a trzecia Anna Halska (1:39:37), które przed rokiem zameldowały się na mecie w tej samej kolejności, ale na miejscach trzecim i czwartym.

Słabsze czasy trudno wytłumaczyć. Bywalcy imprezy mówią przecież, że trasa była łatwiejsza. – Jestem tutaj drugi raz, w tym roku biegło się dużo lepiej. Nie było takiego lodu jak poprzednio – mówi Mateusz Wawer z Leszczyn. – Trasa bardzo ładna i raczej łatwa, organizacja w porządku. Za rok pewnie też przyjadę – deklaruje.

Jego klubowa koleżanka Katarzyna Stabla też jest zadowolona. – Biegło się super. Nadaliśmy sobie treningowe tempo i liczyliśmy na piękne widoki Tatr… Że smog? Nie, żadnych smoków nie było – śmieje się, choć wielu zawodników narzekało na jakość powietrza i brak widoków na trasie. – Trasa nie była trudna. Bardzo mi się podobało przejście przez potok pod koniec. Do tego poczęstunek przy schronisku, świetni ludzie poznani na trasie. Było super fajnie!

Na mecie każdy został przywitany po góralsku. Najwięcej emocji wzbudzili jednak nie biegacze z czołówki, ale zawodniczka, która przebiegła trasę rekreacyjnie. Gdy zbliżała się do mety, ktoś krzyknął: Biegnie Agata z Irenką! Zapanowała konsternacja, bo do mety zmierzała... jedna biegaczka. Pytana o tę drugą wskazała swój brzuch. – W środku! Ta deklaracja wywołała ogromne owacje, a Agata otrzymała też drugi medal, dla nienarodzonej jeszcze córeczki.

– To już jej drugi medal, pierwszy zdobyła w Biegu Wedla w Warszawie. Ma już siedem miesięcy wewnątrz – opowiadała na mecie Agata Wieruszewska. – Biegam nieustannie od pięciu lat. Ciąża nie nie jest przeciwwskazaniem do aktywności. Czuję się świetnie, wszystko jest pod kontrolą. Biegłam powoli, ostrożnie na zbiegach, żeby się nie przewrócić.

– Trasa nie była trudna, bez oblodzenia, więc bardzo przyjazna. Byłam nastawiona, że w razie czego po prostu zejdę z trasy, ale na szczęście nic się nie działo. Inni zawodnicy nawet nie zauważyli, za to w punkcie odżywczym dostałam więcej herbaty i czekolady – śmiała się Agata. A organizatorzy żartowali, że do liczby 291 osób, które ukończyły bieg muszą doliczyć jeszcze jedną.

WYNIKI

Katarzyna Marondel, Ambasadorka Festiwalu Biegów

Polecamy również:


Podziel się: