Rzucił wszystko i... pobiegł z Anglii na Sycylię!


Ross Simpson sukcesem zakończył swoją drogę - jak sam napisał - od pracownika biurowego z depresją do bezdomnego biegacza.

Wszystko zaczęło się na początku roku, gdy Brytyjczyk przytłoczony wizją pozostania za biurkiem do końca życia z opcją awansu w ciągu najbliższej dekady, postanowił zmienić swoje życie. Rzucił pracę, sprzedał większość swojego dobytku i 1 maja ruszył na 2898-kilometrowy bieg z Wielkiej Brytanii na Sycylię. Zrobił to bez zaplecza logistycznego, bez wsparcia, bez wielkiego rozgłosu i... bez większych sukcesów na biegowym koncie.

Oprócz zmiany swojego życia, postanowił też zmienić życie dzieci chorych na raka i wysłać je na wakacje. Jego marzeniem było przebiec dystans w 100 dni i zebrać 5 000 funtów. Ta kwota wystarczyłaby wyjazd dla dziesięciorga dzieci.

Nie wszystko obyło się bez kłopotów. Po drodze dokuczała mu pogoda. Simpson załapał się i na śnieg i na upał. Nieprzyzwyczajony do ultramaratońskich wyczynów Brytyjczyk, walczył z uczuciem wyobcowania wśród ludzi, którzy do Włoch przyjechali na wakacje. Wreszcie, nie ominęła go kontuzja. Z podejrzeniem złamania zmęczeniowego w obrębie stopy i kostki, z bólem, pokonywał ostatnie 40 km.

Mimo wszystkich przeszkód udało mu się. Przebiegł drogę spod katedry Canterbury do katedry w Palermo i to w czasie o 10 dni krótszym od zakładanego. Gdy wyznaczał sobie termin powrotu, brał pod uwagę datę ślubu swojego przyjaciela. Teraz wiadomo, że na to wydarzenie na pewno zdąży.

Zebrał również więcej funduszy niż planował. Na koncie zbiórki jest 6 567.63 funtów. Oznacza to, że dzięki biegowi Simpsona więcej chorych dzieci wyjedzie na wakacje.

Strona projektu: TUTAJ

IB


Polecamy również:


Podziel się: