Tłusty czwartek. Co i ile można, jak wybiegać?


W tłusty czwartek nie jest łatwo liczyć kalorie. Kuszą pączki: z różą, marmoladą owocową, mniej tradycyjne z adwokatem lub czekoladą, zawsze polane lukrem. Do tego chrupiące faworki. Palce lizać, ale... jak to wszystko potem spalić? A może spróbować „odchudzić” nieco te specjały, pozbyć się z nich choć części kalorii?

Przed najpopularniejszymi cukierniami ustawiają się kolejki jak z minionej epoki. Wąż głów spragniony łakoci stoi nawet po kilka godzin, jak na warszawskiej Woli.

Tradycja jedzenia tłustych potraw pochodzi z czasów rzymskich, gdy suto świętowano nadejście wiosny. W tradycji chrześcijańskiej dzień ten rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W naszym kraju, tłusty czwartek zaczęto obchodzić w XVII wieku, głównie w miastach i na dworach. Ciasto było wówczas nadziewane słoniną i smalcem.

Teraz do wyboru mamy wiele rodzajów słodkich pączków. Jeden to około 250-300  kalorii. Faworki, czy jak ktoś woli chruściki, w 100 g mają 511 kcal. Dziś jednak pewnie mało kto skończy na jednym pączku albo sześciu-siedmiu faworkach. Zdaniem mgr Justyny Mizery ważny jest tu zdrowy rozsądek.

- Zjedzenie kilkunastu pączków nie jest niczym uzasadnione, ale w Polsce lubimy świętować, więc w tłusty czwartek rzucamy się na słodycze.

- Jeśli jest to dzień treningowy, spokojnie możemy zjeść w ciągu dnia jednego czy dwa pączki. Nic złego się nie stanie. Zmniejszamy pule węglowodanów dobrej jakości, pochodzącej z innego posiłku i oszukujemy trochę organizm cukrami i tłuszczami, które znajdują się w pączku. Taka liczba pączków mieści się w granicach rozsądku - tłumaczy dietetyczka z centrum Olimpiakos Warszawa.

- Żeby „spalić” najzwyklejszy pączek z dżemem wystarczy pół godziny biegania lub innej aktywności fizycznej. Jeśli zjemy dwa lub trzy, trzeba ten czas zwielokrotnić. Ale wciąż nie jest to jakiś drastyczny wynik - mówi Justyna Mizera.

Kto lubi gotować może spróbować „odchudzić” tłusty czwartek i samemu przygotować pączki lub faworki. - Sama robiłam odchudzone pączki. Do dwóch godzin po upieczeniu są pyszne. Ale szybko zaczynają robić się suche. (śmiech). Ich skład nie odbiega od pączków tradycyjnych. Różnica polega na tym, że pieką się w formach, a nie smażą w głębokim tłuszczu. W ten sposób oszczędzamy nawet 30 procent kalorii - dodaje nasza rozmówczyni.

Według przesądów ktoś kto nie zje pączka w tłusty czwartek nie będzie miał powodzenia w życiu. Nie warto więc chyba kusić losu...

A na wspólne wybieganie kalorii zaprasza w tłustoczwartkowy wieczór Sklep Biegacza. Spotkania odbędą się w trzynastu lokalizacjach na terenie całego kraju.

RZ

Polecamy również:


Podziel się: