Stara kontuzja to większe ryzyko nowej


Jedna kontuzja może pociągać za sobą kolejne i co gorsza, zwiększać ich prawdopodobieństwo. Kontuzjowane miejsce bywa słabsze. Nikogo nie dziwi, że uraz tego samego obszaru może się powtórzyć. Naukowcy, którzy przeanalizowali 12 raportów z badań, doszli jednak do wniosku, że kontuzja np. nogi, może mieć swoje źródło we wcześniejszych urazach i to nawet tak pozornie niezwiązanych z kończynami dolnymi jak wstrząs mózgu.

Innymi słowy, wychodząc z jednej kontuzji, zwiększamy ryzyko następnej i to bez względu na miejsce wystąpienia kontuzji. Dlaczego tak się dzieje? O to zapytali dziennikarze agencji Reuters i otrzymali odpowiedź, że problem tkwi w podejściu do rehabilitacji.

W czasie rehabilitacji cała uwaga jest skupiona na kontuzjowanym fragmencie ciała tak, by wrócił do pełnej formy i znowu mógł podjąć obciążenia związane z treningiem. Jednak w tym czasie zawodnik trenuje mniej lub wcale i pozostałe części ciała są osłabione w stosunku do możliwości sprzed kontuzji. Nie są więc w stanie podołać wymaganiom uprawianej dyscypliny. Na przykład: kontuzja w obszarze więzadła krzyżowego podwaja przyszłe ryzyko urazu uda. Na prawdopodobieństwo przyszłych urazów nóg wpływa kontuzja pleców itd.

To zagadnienie rzadko było przedmiotem badań, ale autorzy badania skłaniają się ku przekonaniu, że leczenie wyłącznie kontuzjowanego miejsca, nie rozwiązuje problemu. W celu zminimalizowania ryzyka kolejnej kontuzji, rehabilitację należy rozszerzyć o te partie mięśni, stawy i inne elementy, które przyjmują obciążenia wynikające ze specyfiki uprawianej dyscypliny, nie tracąc z oczy elementów psychologicznych.

IB

źrodła: Reuters, BJSM

Polecamy również:


Podziel się: