Z ziemi włoskiej do Polski. Rafał Nordwing „specjalnie” do Krynicy


Rafał Nordwing to jeden z najszybszych rodaków mieszkających i trenujących za granicą, konkretnie w Rzymie. Z jego usług często korzystają organizatorzy i uczestnicy największych maratonów w Europie, a on chętnie prowadzi na wyznaczony czas elitę krajową czy zagraniczną.

Pierwszy raz spotkaliśmy się podczas ubiegłorocznego 8. PKO Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju, gdzie z dobrej strony pokazał się podczas Życiowej Dziesiątki. I w tym roku Rafał zamierza wrócić do Krynicy.

Stare przysłowie mówi, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Jaka była pana droga do stolicy Włoch?

Rafał Nordwing: W młodości trenowałem bieganie w Warszawiance u trenera Marka Jakubowskiego, z wieloma utalentowanymi zawodnikami. W tej grupie był m.in. Kuba Nowak. Z Polski wyjechałem na początku 2010 roku, chcąc zmienić coś w swoim życiu. Trafiłem do Rzymu. Tam ustatkowałem się, założyłem rodzinę. Miałem pewną przerwę od sportu, ale któregoś roku oglądając Maraton Rzymski postanowiłem wrócić do biegania. Początki nie były łatwe.

W Italii reprezentuje pan klub LBM Sport Team Roma. Czym „włoska myśl szkoleniowa” różni się od pracy, którą wykonują biegacze w Polsce?

Ciężko mi to porównywać. Naprawdę nie znam nowych metod treningowych w Polsce. We Włoszech kładzie się nacisk przede wszystkim na jakość, czyli mniej kilometrów ale wszystkie przebiegnięte na dobrej szybkości. Wybiegania staramy się robić w tempie poniżej 4 min./km. Do tego trening interwałowy i tempowy. To jest taka baza...

Często jest pan pacemakerem w znanych imprezach. Biegł pan m.in. z Karoliną Nadolską w sylwestrowym biegu We Run Rome, który wygrała. Niedawno prowadził pan też zawodniczkę w Maratona di Roma.

Przez kilka lat pomagałem maratonkom czy to w Turynie, Mediolanie i innych biegach ulicznych. Chyba dobrze im się ze mną biega, bo organizatorzy mnie zapraszają. Od czasu do czasu ktoś do mnie dzwoni w tej sprawie. Co do startu z Karoliną Nadolską, to trasa była tam pofałdowana, z mocnym podbiegiem, zwłaszcza na 4. kilometrze, oraz z dwoma nawrotkami. Karolina mocno biegła końcówkę. Dobiegała do niej już włoska zawodniczka Sara Dossena. Jej rekord życiowy w maratonie jest na poziomie 2h29 „z haczykiem”, więc to mocna biegaczka. Ale Karolina wykrzesała jeszcze ostatnie siły i wygrała o 2-3 sekundy.

Skąd pomysł na „zającowanie”? Co z własnymi celami, marzeniami?

Oczywiście ciągle chciałbym poprawiać swoje rezultaty. Bycie pacemakerem to jest po prostu mała pomoc finansowa.

W zeszłym roku w Krynicy-Zdroju podczas Życiowej Dziesiątki zajął pan 5. miejsce z wynikiem 30:38. Jak pan wspomina tamten występ?

Festiwal Biegowy obserwowałem przez dłuższy czas w internecie. W końcu się zdecydowałem. Postanowiłem przyjechać specjalnie z Włoch, żeby wystartować w Krynicy. Docelowym startem była Życiowa Dziesiątka. Ostatecznie byłem piąty i drugi z Polaków, za Szymonem Kulką. Pamiętam, że był wtedy mocny wiatr. W drugiej części dystansu oderwał się ode mnie zawodnik afrykański i musiałem mocno walczyć o pozycję...

Tego samego dnia wygrałem jeszcze bieg na 3 km. Dzień później zwyciężyłem na 1 km... W tym roku na pewno wrócę, żeby zmierzyć się ponownie z Życiową Dziesiątką.

Dlaczego? 

Jest to ciekawy bieg, z szybką trasą. Oczywiście ktoś powie, że górka może trochę pomagać. Ale z drugiej strony, zbiegając można nabić sobie mocno łydki i się poważnie przytkać. Wtedy, po tym wypłaszczeniu w drugiej części dystansu, zostaje już tylko cierpieć. Mój rekord życiowy uzyskany na nieatestowanej trasie* to 29:59. Nie podaje go jako życiówki, ale chciałbym się zbliżyć do tego rezultatu.

Majówka z Festiwalem Biegowym - 3 dni na decyzję o starcie w Krynicy, zniżka 30% na opłaty startowe. PRZYŁĄCZ SIĘ!

W Polsce trwa weekend majowy. Może ktoś jest akurat w Rzymie, czy też wybiera się tam na wakacje… Najlepsze miejsce do biegania w stolicy Włoch to?

Jednym z takich miejsc jest Villa Ada, czyli naturalny park z dużą ilością zieleni. Znajdziemy tam sporo podbiegów. Jest to naprawdę dobre miejsce do trenowania. Jeśli chcemy też trochę pozwiedzać, to proponuję Lungo il Tevere. To są bulwary wzdłuż Tybru.

*Życiowa Dziesiątka posiada atest PZLA, jednak z uwagi na m.in. zbyt duży spadek terenu i nieprzepisową odległość punktów startu i mety uzyskiwane tu rezultaty nie mogą być uznawane za rekordy kraju. 

Rozmawiał RZ


Polecamy również:


Podziel się: