Ultra Fatra bliżej Krynicy. Festiwal Biegowy nawiązuje współpracę ze słowackimi ultrasami


Ultra Fatra to jeden z bardziej znanych biegów górskich w Słowacji. Jak to się zwykle dzieje u naszych południowych sąsiadów, jest biegiem dość kameralnym. W Słowacji rzadko która górska impreza gromadzi więcej niż 300 uczestników. W rozegranej po raz trzeci Ultra Fatrze na dystansie 55 km wystartowało 200 biegaczy, w tym dziewięcioro Polaków.

Przedstawiciel Festiwalu Biegowego w Krynicy wybrał się do Rużomberoku, by zobaczyć bieg górski po słowacku oraz nawiązać kontakt z tamtejszymi organizatorami i biegaczami.

Ultra Fatra to bieg wymagający. Nawet bardzo. "Proste mordor" – napisał na swoim profilu społecznościowym jeden z uczestników Tomas Karas. Trasa o długości 55 km z Dolnego Harmanca do Rużomberoku przebiega w parku narodowym Wielka Fatra, szlakami pasma górskiego o tej samej nazwie przez większość jego najwyższych szczytów (zwieńczeniem jest Ostredok o wysokości 1592 m n.p.m.). Łączne przewyższenie w górę to prawie 3800 m! Na szczęście limit czasu dość długi – 13 godzin na pokonanie dystansu.

Do tego upał. Od rana palące słońce. – Wypiłem ponad 7 litrów płynów, a gdybym miał, to na pewno wlałbym w siebie jeszcze więcej – mówił na mecie Andrej Sarvaš. Słowak z Pieszczan pokonał trasę Ultra Fatry w 8 godzin i 2 minuty, finiszował trzeci.

Barierę 8 godzin złamało jedynie dwóch biegaczy: zwycięzca Ján Elischer (7:42) i drugi na mecie Tomáš Borčin (7:53).

Świetnie pobiegły dziewczyny, trzy najlepsze znalazły się w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej (na miejscach 8-10)! Najlepsza była Denisa Kušnierova (8:27), zaraz po niej do gimnazjum przy głównym, ratuszowym placu Rużomberoku przybiegły Alena Slaná (8:29) i Lucia Dobrucká (8:33).

– Potwornie gorąco, piłam z każdego strumyka na trasie, zanurzałam w wodzie czapkę, moczyłam opaskę na rękę. Każda chwila ochłody miała znaczenie – mówiła na mecie szczęśliwa triumfatorka, zadowolona tym bardziej, że na co dzień w jej otoczeniu o góry trudno: mieszka w nizinnej Trnawie.

Najbardziej upalnie miała na trasie ścisła czołówka. Z upływem czasu słońce zaczęło nieco oszczędzać biegaczy. – Czasami były jakieś chmurki, coś nawet chwilami powiewało – mówił Mateusz Mioduszewski. Warszawianin po raz drugi z rzędu startował w Ultra Fatrze. Zajął 18 miejsce i został "mistrzem Polski Ultra Fatry". – Rok temu było znacznie bardziej gorąco. Poprawiłem się o 7 minut (uzyskał czas 9:02). Chciałem złamać 9 godzin, za rok spróbuję namówić na start moją żonę Olę – opowiadał Mateusz, który z rodziną zahaczył o Wielką Fatrę w drodze powrotnej z urlopu w Chorwacji.

– Super widoki, trasa jest bardzo fajna, mimo przewyższeń dość biegowa, ale trudna, bo jest dużo korzeni, a mnóstwo odcinków ma kamieniste podłoże, na którym stopy dostają mocno w kość. No i kilka „sytych” podejść, tak stromych, że siarczyście przeklinasz, bo po 2-3 krokach masz nogi na wysokości swojej głowy przed chwilą. Na ostatniej górce jest taka „sztajcha”, że na kilometrze robisz prawie 400 metrów przewyższenia! – śmiał się Mateusz Mioduszewski.

Dodatkową trudność stanowi nieznakowana trasa. Zawodnicy dostają do dyspozycji track gpx i numer startowy z opisanym kolorami szlaków przebiegiem dystansu. – Chwała Bogu, że miałem wgrany do zegarka ślad trasy, bo kilka razy zgubiłbym się na amen –  mówił kolega Mateusza, a nasz Ambasador, Maciej Ners (9:30). Maciek cieszył się, że na końcówce złapała go niewielka burza. – Deszcz fajnie mnie ochłodził i dodał sił na ostatnich kilometrach.

Ultra Fatra jest biegiem „budżetowym”, Słowacy robią swój bieg minimalnym nakładem środków. Skromna liczebnie, za to bardzo sprawna i przesympatyczna ekipa ludzi w czerwonych koszulkach, nie ma medali ani żadnych innych trofeów finiszerskich, biuro zawodów z jednym stolikiem w szkolnym korytarzu, pomiar czasu za pomocą aplikacji na telefon komórkowy, tablica „elektroniczna” z bieżącymi wynikami na flipczartowej sztaludze, samoobsługowe punkty kontrolne na trasie (obecność na punkcie trzeba potwierdzić na numerze dziurkaczem), posiłek na mecie w formie samoobsługowej, a podium zwycięzców... jak na załączonych wyżej obrazkach.

Wszystko to jednak nie przeszkadza w dobrej organizacji biegu, uczestnicy są bardzo zadowoleni, wielu zapowiada powrót za rok albo start w innych zawodach Slovak Ultra Trail.

Po raz pierwszy na Ultra Fatrze gościł też przedstawiciel Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju. Przedstawiliśmy Słowakom naszą imprezę i zaprosili w Beskid Sądecki. Interesowali się głównie Biegiem 7 Dolin na 100 km („jak już jechać za granicę to nie na jakiś krótki dystans” – śmiali się wyrażając jednocześnie uznanie rozmachowi Festiwalu i różnorodności konkurencji, umożliwiającej spędzenie czasu na sportowo całym rodzinom).

Kilku naszych sąsiadów z południa od razu nawet wypełniło formularz i zapisało się na start w krynickiej „setce”. Przywitamy ich w Perle Beskidu Sądeckiego z otwartymi ramionami!

WYNIKI

Piotr Falkowski


Polecamy również:


Podziel się: