Kiedy rekordzistka świata w biegu 24-godzinnym zamienia się w detektywa


Patrycję Bereznowską do biegania przez całą dobę pociąga nie tylko sprawdzian fizyczne, ale przede wszystkim walka, która rozgrywa się w jej głowie.

42-letnia biegaczka pierwszy raz przyjechała na Festiwal Biegowy. Sił próbuje w najtrudniejszym wyzwaniu – Iron Runie, czyli dziewięć konkurencji w ciągu trzech dni. W sumie do przebiegnięcia jest około 140 km.

Zanim zaczęła biegać, startowała w rajdach konnych. - Szukałam sposobów, by spożyć swoją energię. A do tego kocham konie i kiedyś zdarzyło się, że dostałam araba. Na zawodach pokonuje się na nich do 160 km. Przepisy pozwalają, że zawodnik może zejść z konia, by go odciążyć i biec koło niego. Tak zaczęłam właśnie bieganie – wspomina Patrycja Bereznowska. - Było dla mnie trudno psychicznie, by zmuszać konia, by pracował coraz ciężej. Dla mnie jednak najważniejsze było jego dobro. W bieganiu mogę wymagać od samej siebie. To dla mnie łatwiejsze.

Biegaczka zwykle ćwiczy dwa razy dziennie, ale treningi są różne. Tygodniowo biega od 120 do 200 km. Jak znosi starty, gdy trzeba biegać 24 godziny non stop. - Nie nudzimy się, bo choć trenujemy zwykle samotnie, to podczas zawodów jest tłum i można sobie z kimś pogadać. Na moim poziomie właściwie biegnie się bez przerw, ewentualnie chodzi się do toalety – przyznaje Patrycja Bereznowska. - Wszystko co możemy robić w biegu np. picie, jedzenie, przebieranie robimy w biegu. Kilka tygodni przed startem staje się detektywem w sklepie, czytam wszystkie etykiety i konsultuje z dietetykiem, co się może przydać. Zwykle mam ze sobą batony białkowe i żele. Reszta to naturalne produkty np. awokado, pierogi z Okuniewa czy kanapka z serem. Unikamy chemii.

Rekord w biegu 24-godzinnym pobiła najpierw w Łodzi, a potem poprawiła jeszcze w Belfaście. Podczas każdego ze startów były problemy z dokładnym określeniem przebiegniętego dystansu. - Na szczęście mam znakomitą ekipę, która czasem broni mnie przed stresem, bym nie wiedziała o takich problemach. My też robimy sobie pomiar. W obu przypadkach zawiódł sprzęt, choć padły rekordy świata – mówi Patrycja Bereznowska. – Dlaczego biorę udział w takich zawodach? Poza sprawdzianem fizycznym pociąga mnie też walka, która rozgrywa się w głowie. Jak ktoś biegnie 24 godzin po bieżni lub 100 km na mechanicznej bieżni, to naprawdę kocha bieganie.

ak

Polecamy również:


Podziel się: