Biegi dzieci w Krynicy i zwycięstwo na urodziny


Biegi dzieci to bardzo ważny element Festiwalu Biegów. Tradycyjnie już młodzi sportowcy dzieleni są na dwie grupy: do 8 lat i od 9 do 12 lat. Starsi startują w sobotnie popołudnie, młodsi w niedzielny poranek. Rywalizują w dwóch kategoriach wiekowych z podziałem na płeć. Dla wielu to świetna zabawa, ale nie brakuje też ambitnych młodych ścigaczy.

Jednym z nich był dzisiaj Mikołaj Olejnik z Warszawy, który pobiegł po zwycięstwo w opanowaniem godnym profesjonalisty. Na mecie tłumaczył, że trenuje pod okiem taty i trenera w klubie: - Na co dzień jest trening, truchtanie, trening, truchtanie i tak w kółko. Bardzo lubię biegać. Chciałbym kiedyś wystartować w Wings for life – zdradził zwycięzca. A jego rodzice podpowiadali, że dokładnie dzisiaj Mikołaj ma urodziny. – Kończę 10 lat. Najbardziej chciałbym dostać na urodziny kolce do biegania…

W grupie dziewcząt najszybsza była Julia Setkiewicz z Dobczyc, która na Festiwal przyjechała pierwszy raz. – Miałam dzisiaj dużo rywalek, ale po prostu pobiegłam… i wygrałam – opowiadała na mecie. - Nie było trudno i właściwie nie jestem zmęczona. Gdybym musiała, pobiegłabym jeszcze raz, ale nie wiem czy tym razem bym wygrała. Ale bym spróbowała. Krynica jest super!

Przed startem dzieci za namową spikera oklaskiwały swoich rodziców. Oni sami przeżywali niemniejsze emocje od swojego potomstwa, często rezygnowali z jakiegoś startu, żeby być przy debiucie syna czy córki a potem zagrzewali ich do biegu, oklaskiwali i czekali na mecie z otwartymi ramionami. Chwalili medale, podawali izotoniki i obiecywali lody.

Dumny tata Kingi z Knurowa wybiegł jej naprzeciw, przedzierając się przez barierki oddzielające strefę dla kibiców od tej dla małych biegaczy. Natychmiast wziął zmęczoną córkę w objęcia. – Było trudno i bolą mnie nogi. Było gorąco i nie biegło się łatwo. Ale ukończyłam bieg i to się liczy. Nie wiem, które miejsce zajęłam, ale to nie jest ważne – mówiła Kinga a tata kiwał głową, zaznaczając jakie to ważne, żeby uczyć dzieci czerpania radości ze sportu a nie wymagać od nich wysiłku ponad siłę i najlepszych miejsc. Małych biegaczy, którzy docierali do mety pod koniec stawki ze spuszczonymi głowami nie brakowało, niektórzy nawet płakali, bo nie poszło im tak, jak miało. Dla rodziców i kibiców wszyscy są bohaterami, bo mieli odwagę wystartować i udało im się ukończyć bieg, często pierwszy w życiu.

KM

Polecamy również:


Podziel się: