Bieg Przebierańców: Gwiezdne Wojny i kraina Oz najciekawsze


Bale przebierańców to zazwyczaj jedne z najbardziej kolorowych, oryginalnych i wyczekiwanych wydarzeń, na których można popisać się kreatywnością. Nie inaczej było z Biegiem Przebierańców, przez niektórych biegaczy wyczekiwanym najbardziej. Dlaczego? Stworzenie kostiumu to czasami wiele godzin pracy, nakładów finansowych i przede wszystkim godzin poświęconych na… jego wymyślenie.

Niektórym jednak taka sztuka przychodzi dużo łatwiej niż innym. Tak było ze zwycięzcami kategorii grupowej na najlepszy kostium. Chociaż konkurencja była ogromna, a pomysłowość biegaczy w tym roku znów wskoczyła o jeden poziom wyżej niż w poprzednim, na scenie stanęła grupa wprost wyciągnięta z krainy Oz. Dorotka, Strach na Wróble, Blaszany Drwal, Tchórzliwy Lew i piesek Toto zajęli pierwsze miejsce… po raz trzeci w ciągu ostatnich czterech lat!

– Tydzień temu siedzieliśmy na śniadaniu i tak sobie pomyśleliśmy, że akurat Oz, to będzie dobry wybór. Akurat jest nas piątka – mówiła po dekoracji Maria Słaby przebrana za Blaszanego Drwala. Jak w tak szybkim tempie udało im się stworzyć czarujące kostiumy? – Mamy wprawę – przekonywała Słaby. - Dwa lata temu wygraliśmy jako Flinstonowie, a trzy lata temu jako Piraci z Karaibów – dodał Wojciech Król aka Tchórzliwy Lew.

W zwycięskiej grupie znaleźli się również Klaudia Król – Dorotka, Filip Król – Toto, Anna Podobińska – Strach na Wróble.

Za pomysłowy kostium zostali nagrodzeni również „Kominarze”, a właściwie kominarz i dwójka jego małych pomocników, którzy zajęli trzecie miejsce. Co ciekawe, to właśnie oni rok temu zajęli na najwyższym stopniu podium miejsce dzisiejszej „krainy Oz”.

– Nie jestem z zawodu kominiarzem, za to mam lodziarnię – powiedział po dekoracji Józef Gucwa z Bobowej, u którego nawet bardziej niż sam kominiarski mundur zwracał uwagę czarny, zabytkowy motocykl, udekorowany drabinką, linkami, gracami i przepychaczami. Ciężko było oprzeć się pokusie złapania za guzik! – Już od dawna mam taki strój kominiarski, ponieważ mam kolekcję motocykli zabytkowych, na których biorę udział w wyścigach, w czasie których są konkursy elegancji. I tam zazwyczaj przebrany jestem za kominiarza – wyjaśniał Gucwa. – Dziś towarzyszyły mi wnuki, Kinga i Piotruś. Mundury szyła moja żona, pasy, kapelusze i akcesoria im kupiłem. Niestety nie udało się wygrać – smucił się.

W stawce był też Baltazar Gąbka ze swoją świtą, w powozie ciągniętym przez… Lajkonika. Skąd taki pomysł? – Przyjechaliśmy z Krakowa, podwiózł nas Lajkonik. Najpierw pomyśleliśmy o „Przygodach Baltazara Gąbki”, później dodaliśmy Lajkonika zamiast samochodu, bo interesujemy się kulturą i legendami naszego miasta – wyjaśniał Kazimierz Dziedzic, a czający się za jego plecami Szpieg z Krainy Deszczowców, czyli Ambasador Festiwalu Bogdan Gaweł, podsumował krótko: - Karramba!

Ekipa Baltazara przygotowywała swoje stroje przez miesiąc, podobnie jak Grupa Kominiarzy, czyli pan Józef Gucwa z wnukami Kingą i Piotrkiem, którzy przyjechali z Bobowej. – Rok temu zdobyliśmy z wnukiem pierwsze miejsce, w tym roku postanowiliśmy stworzyć przebrania kominiarskie i zaangażować wnuczkę. Żona szyła nasze stroje, mamy zabytkowy motor, ja zrobiłem drabinę i przyrządy. Zajęło nam to miesiąc.

Prawdziwymi rekordzistami są za to państwo Dębosz z Krakowa, którzy pobiegli dzisiaj jako Iniemamocni.

– Skąd ten pomysł? Jest nas pięcioro i jesteśmy niemal dokładnie w tym wieku, co bohaterowie filmu. A że lubimy się ruszać, dużo biegamy, często realizujemy zadania z kategorii „Mission impossible” i nie ma na nas mocnych… to wybór był oczywisty – tłumaczył tata Iniemamocny. – Jak tylko syn się urodził rok temu, wiedzieliśmy, że pobiegniemy jako Iniemamocni, bo idealnie dopełnił naszą piątkę. Od tamtej poty myśleliśmy nad strojami, ale szyliśmy je miesiąc – opowiadała mama. – Mieliśmy jeszcze taką sytuację, że starszy syn złamał nogę, ale dokładnie wczoraj zdjęli mu gips i może być na starcie z nami. Nie mogło być inaczej. Ale dzisiaj pójdziemy a nie pobiegniemy. Chcieliśmy być tu wszyscy razem, z dziećmi, żeby one też mogły wystartować, bo sami wcześniej braliśmy udział w innych biegach, między innymi Życiowej Dziesiątce.

Kolorowy pochód był wielką atrakcją dla przechodniów i kibiców, ale to specjalne jury ma za zadanie zdecydować o tym, kto otrzyma nagrody za najlepsze przebrania. Choć nagradzanych jest tylko kilka osób, doskonale bawią się tutaj wszyscy.

Nagrodzeni zostali również najlepsi przebierańcy solo. Na podium znalazły się same kobiety, a najlepszą z nich okazała się Anna Sołtysiak, która zachwyciła wielu fanów „Gwiezdnych Wojen”. Przebrana za złotego C-3PO. Nie zabrakło również R2D2, który jednak towarzyszył jej jako wypełniony helem balon.

JP / KM

Polecamy również:


Podziel się: