Bieg 7 Dolin i Runek Run – utrasi i górale odprawieni


Wielka sala głównej krynickiej pijalni w piątkowy wieczór o 19:00 szczelnie wypełniła się górskimi biegaczami. Wielu z nich to ultrasi z koronnego dystansu Biegu 7 Dolin na 100 km oraz 64 km. Pozostali spośród startujących jutro około 3000 górali to uczestnicy biegów na 34 km oraz rozgrywanego po raz drugi dystansu Runek Run na 17 km.

Przedstawiciele organizatorów bardzo szczegółowo omówili wszystkie trasy, kolory szlaków, newralgiczne miejsca, przepaki, bufety i limity czasowe. Przypomnieli także o bezwzględnym zakazie śmiecenia.

Największą nowością w tym roku jest zmiana sposobu startu biegu na 64 km w Rytrze. Będzie się on odbywał interwałowo co pięć sekund. Wśród zawodników wcześniej wzbudziło to pewne kontrowersje, jednak organizatorzy przypomnieli, że nawet ostatni ze startujących będzie miał na pokonanie trasy więcej czasu, niż w ubiegłym roku.

Dodatkowym tegorocznym urozmaiceniem będą górskie premie. Setkowicze mają swoją zaraz po opuszczeniu przepaku w Rytrze – będzie to Puchar Przehyby. Czas premii będzie mierzony od wyjścia z punktu do schroniska na Przechybie, a więc na najdłuższym podejściu całej trasy, o długości 9 km i przewyższeniu 700 m. Ultrasi z 64-ki mają swój Puchar Wierchomli, czyli podejście słynnym z nastromienia stokiem narciarskim i zbieg drugą stroną – razem 6 km, 400 m w górę i 300 m w dół.

Na krynickiej setce jak zwykle sprawdzi się wielu doświadczonych ultrasów. Wśród nich jest jedna z głównych faworytek Magda Łączak. – Ten rok był słaby treningowo – powiedziała nam po odprawie z właściwą sobie skromnością – więc po prostu chcę to przebiec. Jak ją znamy, będzie jednak jutro z pewnością walczyć o czołowe miejsce.

Wśród uczestników jest również wielu biegaczy, porywających się na tak długi dystans po raz pierwszy. Należą do nich Agnieszka, Marcin i Arek z Łodzi, z którymi chwilę porozmawialiśmy.

– Dotąd najdalej biegłam maraton – przyznała Agnieszka – i kiedyś chciałam przebiec taki dystans. Mam w głowie Bieg Granią Tatr, ale jak widać zaczynam od czegoś jeszcze dłuższego. Czy się boję? Nawet bardzo. Najbardziej dystansu. Setki nie można lekceważyć.

– Najwyższy czas było podjąć taką decyzję – dodał jej mąż Marcin, który wcześniej w tym roku pokonał morderczy Runmageddon Ultra – bo cały czas się rozwijam sportowo. Może nie tyle się boję, co czuję respekt przed tym okropnym dystansem. Ludzie nie jeżdżą tyle autami, bo im się nie chce, a co dopiero tyle przebiec. Ale trzeba być twardym, nie ma miękkiej gry, zbyt długo na to pracowałem, żeby się poddać.

– Pomysł mi nadał Marcin, ale wszystko wyszło od jego żony Agnieszki. – Tak, Aga? – Hmmm, taaa... – Dwa tygodnie ciężkich przemyśleń, ale stwierdziłem, że jednak warto. Dobrze się przygotowaliśmy, nie robimy tego z marszu, myślę że jednak damy radę. Oficjalnie zrobiłem maraton, na treningu raz weszła 50-tka. Jakoś się w ogóle nie cykam. Wiem, że zrobiłem dobre treningi, więc będzie dobrze.

Setka startuje w sobotę o 3:00 nad ranem. Wszystkim twardzielom życzymy powodzenia!

KW

Polecamy również:


Podziel się: