3. dzień Festiwalu - wystartowały Koral Maraton i Konspol Półmaraton


Pierwszym startem ostatniego dnia Festiwalu był o godz. 8:30 Koral Maraton. Zawodnicy wyruszyli z deptaka przed Pijalnią Główną. Tegoroczna trasa, choć nieco ułatwiona przez brak podbiegu w Złockiem, wciąż nie jest banalnie płaska. Na początku biegaczy czeka prawie ciągły, lekki zbieg do Muszyny trasą wczorajszej Życiowej Dziesiątki, na sam koniec czeka ich wisienka na torcie, czyli tradycyjny podbieg na Romę na około 4 km przed metą.

Zarówno niektórzy zawodnicy elity, jak i spośród amatorskich maratończyków mają już prawo być zmęczeni – wielu startowało we wcześniejszych festiwalowych konkurencjach. Tuż przed startem rozgrzewał się m.in. Edwin Cheruiyot z Kenii, który wczoraj w pierwszym w życiu górskim biegu Runek Run zajął drugie miejsce.

Bożena z Bełchatowa i Kamil ze Zduńskiej Woli stanęli na starcie, mając już w nogach wczorajsze 34 km po górach (Zdroje Piwniczna Bieg 7 Dolin). – Przebiegłem już 12 maratonów po płaskim, więc chciałem spróbować gór, a teraz trzeba sobie rozkładać przyjemność na dwa dni – stwierdził z uśmiechem Kamil.

– Przyjemność? Raczej egzamin! – skwitowała Bożena z trochę bardziej nerwowym uśmiechem – taki sprawdzian przed Iron Runem, może go kiedyś zrobię, być może za dwa lata...

 

– Chcę tylko pobiec na zaliczenie, może przy odrobinie szczęścia poprawię zeszłoroczny wynik – opowiedział nam przed startem festiwalowy ambasador Mirek Bartel z Tychów – bo wczorajszy dzień mnie zmęczył, pobiegłem Życiową Dziesiątkę, a potem miałem dużo pracy organizacyjnej, pomagałem zawodnikom przy zapisach.

– Wczoraj biegałam dychę i Runka – powiedziała Ania z Bytomia, też nasza ambasadorka – więc dziś chcę spokojnie pobiec na około 3:15. Zazdrościmy formy! Ania nie wykluczyła startu w Iron Run za 2-3 lata.

Pięć minut po Koral Maratonie wyruszyła sztafeta czteroosobowych zespołów na tej samej trasie: trzy zmiany po 10 km plus ostatnia 12.195 km. – Reprezentujemy Stowarzyszenie Osób Niewidomych i Niedowidzących z Płocka – powiedziała nam Maria tuż przed startem. Obok niej stał Tomek z Bydgoszczy. – Na razie jeszcze nie biegam maratonów, więc jedna zmiana sztafety to w sam raz – powiedział. Jako „najwolniejsze ogniwo swojej sztafety” określiła się Grażyna z Siemianowic. Kto wie, czy jednocześnie nie najładniejsze...

Po kolejnych pięciu minutach, o 8:40 swoje interwałowe starty co 5 sekund mieli uczestnicy Iron Run. Wśród zdeterminowanych w walce o pozycje najlepszych spotkaliśmy skoncentrowaną Patrycję Bereznowską, z którą rozmawialiśmy nie dalej jak wczoraj późnym wieczorem po biegu na 5 km. Natomiast na zupełnym luzie planowała pobiec Agnieszka Pietruszczak, która wczoraj na 64 km zmieściła się kilka minut przed limitem. Byle zdążyć na autobus do Jaworzyny! – powiedziała z uśmiechem.

Na trasie są już również uczestnicy Konspol Półmaratonu, którzy wystartowali o 9:10 z tego samego miejsca.

Polecamy również:


Podziel się: