Łódzkie Biegi Górskie: Zwyciężczyni udawała Greczynkę [ZDJĘCIA]


W słoneczne niedzielne południe 18 lutego w Lesie Łagiewnickim odbyła się czwarta odsłona cyklu Łódzkie Biegi Górskie, jak zwykle do wyboru na dystansie 5 lub 10 km. Pagórkowatą trasę tylko miejscami pokrywał zmrożony śnieg i warunki były zdecydowanie łatwiejsze do szybkiego biegania, niż w prawdziwie zimowym poprzednim biegu w styczniu.

W tamtym biegu na starcie stanęła nieznana organizatorom z UKS Orientuś Łódź ani pozostałym biegaczom zawodniczka z Grecji i... wygrała wśród kobiet na dłuższym dystansie. Tym razem jednak nie przybyła ona do Łagiewnik i prowadzącej w ogólnej klasyfikacji cyklu zawodniczce nie pozostało nic innego, jak... udać Greczynkę i zwyciężyć po raz trzeci. Ale o tym za chwilę.

Styczniowy bieg odpuściłem, więc na starcie ŁBG stanąłem trzeci raz, jak zwykle z zamiarem poprawy poprzedniego wyniku. Na starcie gęsto, ale po dwóch kilometrach na słynnym, długim podbiegu Orientusia stawka była już rozciągnięta. Kto miał mi uciec albo zostać z tyłu, ten to zrobił, więc odtąd biegłem już w większości sam. Nie miałem towarzystwa na stromym podbiegu na tzw. Gubałówkę, dopiero na ostrym zbiegu wyprzedziłem kilka osób. Nie sprzyjało to trzymaniu mocnego tempa, jednak każdy kilometr pokonywałem chyba kilka sekund szybciej, niż poprzednio.

Drugie kółko dychy to jeszcze większa samotność długodystansowca i zmęczenie pierwszą, szybko pociśniętą pętlą. Chcąc pobić swój osobisty rekord, musiałem bardzo mocno przycisnąć ostatni kilometr. Pomógł mi widok Asi Spułtowskiej biegnącej ze schroniskowym psem kilkadziesiąt metrów za mną – biegający na 6 łap są puszczani przez organizatorów chwilę po reszcie stawki. Poprzednio mnie dogoniła. Teraz zawziąłem się, że nic z tego! Uciekłem na zbiegu i choć nie miałem już kogo gonić, utrzymałem tempo na 600-metrowej, finiszowej prostej. Asia i Monday wpadli na metę kilkadziesiąt sekund za mną, równie zdyszani jak ja. A mnie, z wynikiem 53:50 brutto, udało się poprawić o 11 sekund!

Na 5 km wśród pań na podium stanęły: Kinga Królik (19:46), Zuzanna Gielec (24:07) i Ewa Pietruszewska (24:19), a najszybszymi z panów byli: Dawid Kalisiak (19:18), Rafał Kaszubski (20:01) i Mariusz Michalski (20:46). Najszybsze trójki na 10 km to: Magdalena Woźna (46:17), Katarzyna Wolska (46:38) i Dominika Wiecha (47:56) oraz Adam Łukasiak (37:20), Jarosław Omąkowski (37:29) i Michał Stawski (37:59). Piątkę ukończyło 55 osób, a dychę 66. Pełne wyniki (tymczasowe, tylko w kategoriach wiekowych) można zobaczyć tu: http://pasza81.cba.pl/

Magda Woźna nie miała tym razem konkurencji w osobie wspomnianej Greczynki, ani też depczącej jej zwykle po piętach Edyty Barteli – jak żartowali jej koledzy z drużyny Dzik Komando, Edyta nie biega, jak nie ma śniegu. Zwyciężczyni przyznała jednak, że czuła na plecach oddech innych mocnych zawodniczek, Kasi i Dominiki, i musiała się bardzo postarać, by utrzymać przewagę. – Nie było ślisko i przyjemnie się biegło – opowiadała – i dzięki temu udało mi się zrobić życiówkę z tej trasy.

O ile u kobiet na 10 km zwycięstwo Magdy jest już chyba przesądzone, to wśród mężczyzn rywalizacja o najwyższy stopień podium będzie się toczyć do ostatniego, marcowego biegu. Adam Łukasiak wyprzedził dziś na mecie Jarosława Omąkowskiego, wyrównując stan ich bezpośredniego pojedynku na 2:2. – Może i były dziś szanse na zwycięstwo – opowiadał Jarek – ale wiedziałem, jaką Adam ma taktykę. Prowadziłem większość czasu, ale tak jak przewidywałem wyprzedził mnie na ostatnim zbiegu. Był dziś po prostu mocniejszy.

Trzeci dziś na dychę Michał Stawski ma również spokojne trzecie miejsce w generalce. – Za miesiąc nie mam już szans na nic więcej, pozostaje dobrze pobiec i je utrzymać – powiedział nam.

Niespodziewanie dla siebie, trzecie miejsce na krótszym dystansie i zwycięstwo w kategorii wiekowej wywalczył dziś Mariusz Michalski, a do tego wylosował obraz, który zaprezentował nam do zdjęcia. Co ciekawe, żaden z pierwszej trójki panów na 5 km nie stał na podium we wcześniejszych biegach. W generalce prowadzi nieobecny dziś Robert Sobczak. Zwyciężczyni Kinga Królik również zadebiutowała w cyklu, natomiast druga Zuzanna Gielec i trzecia Ewa Pietruszewska z tego co wiemy prowadzą w klasyfikacji generalnej.

Ostatnia odsłona tegorocznych Łódzkich Biegów Górskich już za miesiąc, 18 marca – będzie pasjonująca walka o zwycięstwa w całym cyklu!

 

KW


Polecamy również:


Podziel się: