Z Nawojowej do Tokio? Najpierw do Torunia... i na uczelnię


Przed nami weekend z Halowymi Mistrzostwami Polski w Lekkiej Atletyce. Transmisje z Torunia przeprowadzi „na żywo” TVP Sport. Wśród kilkuset uczestników imprezy będzie Patryk Marmon z gminy Nawojowa. Nadzieja sądeckiej i polskiej lekkoatletyki, wystąpi na Kujawach na cztery dni przed swymi urodzinami, będzie sprawdzał formę na dystansie 1500 i 3000 metrów. Teraz zmaga się z egzaminami na uczelni i marzy o udziale w igrzyskach olimpijskich Tokio 2020.

– Lekkoatletykę zacząłem trenować zaledwie 3 lata temu, gdy pod koniec pierwszej klasy liceum (II LO im. Marii Konopnickiej w Nowym Sączu, wychowawca Łukasz Sommer – red.) znakomity trener Józef Klimek dostrzegł mój talent – opowiada nam Patryk. – Uwierzyłem mu i choć na początku trudno mi się było do nowej dyscypliny przekonać, bo przecież od sześciu lat grałem w piłkę w Sandecji, nowe treningi zaczęły wciągać mnie coraz bardziej, zwłaszcza, gdy zaczęły się sportowe sukcesy. Wtedy wszyscy namawiali mnie bym na poważnie zajął się bieganiem, także moja siostra, która do czasu kontuzji była jedną z najlepszych zawodniczek.

Rodzinna tradycja sportu w rodzie Marmonów to nie tylko utytułowana siostra Sara, żona czołowego polskiego maratończyka Henryka Szosta, ale również dziadek Patryka, który miał w biegach doskonałe wyniki, choć w czasach sportu amatorskiego nie był w stanie mu się poświęcić nie mogąc w ten sposób utrzymać rodziny. Znakomitym biegaczem jest również szwagier Patryka, Henryk Szost, rodowity muszynianin, rekordzista Polski w maratonie, uczestnik trzech igrzysk olimpijskich w Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro.

W I klasie liceum Patryk stawał na najwyższym stopniu podium w biegach średnich i długich  na każdym poziomie, od gminy po województwo, na stadionie oraz w przełajach.

– Pamiętam jak 5 maja pojechałem z klubem KS Budowlani na pierwsze zawody. Byłem mocno zestresowany, ale wybiegałem bardzo dobry wynik, a co najważniejsze, poprawiałem wyniki z każdym kolejnym startem. Po dwóch miesiącach treningów pojechałem na Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży do Wrocławia, gdzie zająłem czwarte miejsce, a po roku treningów zdobyłem brązowy medal mistrzostw Polski juniorów na dystansie 1500 metrów – wspomina mieszkaniec gminy Nawojowa.

To był najlepszy znak, że warto na serio zająć się lekkoatletyką. Tym bardziej, ze po zimie, spędzonej na intensywnych treningach z Józefem Klimkiem, podczas Halowych Mistrzostw Polski Juniorów  w Spale Patryk zdobył swój pierwszy tytuł Mistrza Polski na dystansie 1500 metrów. Rywale byli w szoku, bo wygrał - jak im się zdawało - człowiek znikąd. Ale nie trzeba było wiele czasu, żeby potwierdzić, iż nie był to jednorazowy fuks. Na mistrzostwach Polski w biegach przełajowych w Żaganiu na dystansie 3 kilometrów Patryk znów zdobył medal. Wtedy zwrócili na niego uwagę trenerzy kadry narodowej.

– Nie było to takie oczywiste – rozważnie ocenia młody zawodnik. – Czasem bywa tak, że komuś raz czy dwa dopisze szczęście, ale w moim przypadku widać było systematyczne postępy.

Kiedy więc Patryk pojechał na „Olimpijskie nadzieje”, mityng czterech państw: Polski, Słowacji, Węgier i Czech, i na dystansie 800 metrów znów zostawił wszystkich w tyle, wiadomo było, że polska lekkoatletyka ma kolejny brylant. W 2017 roku zabłysnął jeszcze kilka razy, m.in. w sztafecie 4x400 metrów podczas Akademickich Mistrzostw Polski, gdzie zdobył brązowy medal, oraz czwarte miejsce na 1500 metrów podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski U23. Trudno nie wspomnieć, że Patryk trzeci już rok z rzędu w Krynickiej Mili udowadnia innym nacjom, że sądeczanie są najlepsi podczas krynickiego Festiwalu Biegowego.

Ale sport nie wypełnia Patrykowi całego życia, bo jest w nim ważna także nauka. W 2016 roku, odnosząc coraz nowe sukcesy na bieżniach doskonale zdał również maturę i dostał się na studia; nie wybrał AWF ale naprawdę ciężki kierunek: Mechanikę i Budowę Maszyn na Politechnice Krakowskiej. Miał zresztą do wyboru również kilka ofert z USA. Tamtejsze uczelnie zaoferowały mu nie tylko bezpłatną naukę, ale i sowite stypendia, byle tylko reprezentował ich barwy na akademickich mistrzostwach USA, których zwycięzcy stają się bożyszczami tłumów. Tam mocno stawia się na sport i raczej nie ma mowy o tym, by w trakcie semestru nie pojechał na  jakieś zgrupowanie. A Patryk? Musiał odpuścić kilka wyjazdów kadry do Hiszpanii. Zamiast trenować, musi poświęcać się nauce i zdawać kolejne egzaminy.

Kompromisy mają swoją cenę. Zarywając noce na naukę, w 2016 roku nie zdołał uzyskać minimum na Mistrzostwa Świata Juniorów U20 w Bydgoszczy. Za to latem tego samego roku, podczas Mistrzostw Polski Juniorów w Suwałkach, zdobył na 1500 i 3000 m kolejne medale – cztery w tym samym roku.

Potem przyszło to, o czym wielu może tylko marzyć – propozycja współpracy ze strony Zbigniewa Króla. Patryk mówi, że to najlepszy polski trener wszech czasów. Ten, który szkolił m.in. Pawła Czapiewskiego i Lidię Chojecką, a teraz pracuje z dwukrotnym wicemistrzem świata w biegu na 800 metrów Adamem Kszczotem.

– Chciałem jeszcze zostać u trenera Klimka w Sączu, ale budżet sądeckiego klubu nie pozwalał mi na dalszy rozwój, a trener jest naprawdę wspaniałym człowiekiem. Sam powiedział, że pomógł już ile mógł, a teraz wręcz muszę spróbować na wyższym poziomie.

Co w najbliższym czasie? Halowe Mistrzostwa Polski w Toruniu w 2018 roku. Start Patryka można oglądać na żywo w TVP Sport w niedzielę 18 lutego. Sprawdzi formę na dystansach 1500 i 3000 metrów. Jego celem jest również udział oraz dobry wynik na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w 2019 roku. A marzenie? Udział w igrzyskach olimpijskich w Tokio 2020. W kategorii „wyzwanie” na pierwszym miejscu stanie zapewne najbliższa sesja na uczelni. Trzymamy kciuki!

– Chciałbym bardzo podziękować osobom które przyczyniły się do moich sukcesów: trenerowi Józefowi Klimkowi, rodzicom, siostrze Sarze, mojej dziewczynie Aleksandrze, przyjaciołom i gminie Nawojowa oraz panu dr. Bogusławowi Dembińskiemu z firmy Fitline – dodaje na koniec Patryk.

Tomasz Kowalski / Sadeczanin.info

Polecamy również:


Podziel się: