Wystartował za szefa i… wygrał. „Nikt by nie zauważył”


Ktoś miał biec, ale nie mógł. Ktoś inny korzysta z jego numeru. Prawdziwa tożsamość wypływa na światło dzienne zazwyczaj przy okazji problemów, często tragedii.

Jack Gray ani nie umarł ani nie zaginął. On po prostu wygrał Cambridge Half Marathon. W tym biegu miał brać udział jego szef. Jednak dzień przed startem nabawił się kontuzji nogi i o pokonaniu 21,097 km nie było już mowy.

Jack postanowił wykorzystać sytuację i pobiec za szefa w celach treningowych. Przed nim było kilka startów, więc chciał sprawdzić formę. O swoim zamiarze poinformował organizatorów mailowo, ale było już na to za późno. W biurze nikt nie pracował.

Od samego startu biegło mu się bardzo dobrze. Zapomniał o treningu i ruszył do przodu. Linię mety przekroczył z czasem 1:06:52 i cieszył się ze zwycięstwa. Jako triumfator biegu, zwrócił na siebie uwagę organizatorów, którym mocno podejrzany wydał się młody wygląd Jacka. Widniejący na liście i numerze startowym Andrew to 49-latek. Różnica wieku pomiędzy biegaczami była więc znacząca.

Jack Gray poczuł się niekomfortowo, dopiero gdy miał się udać w stronę podium. Sam powiedział organizatorom, że zastąpił szefa i nie planował odbierania nagrody w tym biegu. Dyskwalifikację przyjął ze spokojem, jako wynik złamania regulaminu.

Zdaniem organizatorów, gdyby nie wygrał, jego zamiany nikt by nie zauważył.

IB

Źródło: Daily Mail


Polecamy również:


Podziel się: