Toszek: Spłynęło po nich jak po kaczce [ZDJĘCIA]

Toszek: Spłynęło po nich jak po kaczce [ZDJĘCIA]



Poszukiwacze legendarnej Złotej Kaczki, ukrytej rzekomo na toszeckim zamku, tym razem musieli się zmierzyć z deszczem padającym przez cały bieg. I nie było to jedyne utrudnienie! Ośmiokilometrową trailową trasę o bardzo urozmaiconym profilu kończy bowiem podbieg… po ponad stu schodach. I to nie koniec atrakcji. Po schodach trzeba jeszcze podbiec do zamku, w którego bramie ulokowano metę.

Impreza została zorganizowana trzeci raz i zdążyła na stałe wpisać się w kalendarz śląskich biegów. Ma grono zwolenników, zachwyconych wymagającą trasą i klimatyczną metą. Chociaż to zaledwie 8 km, jest się gdzie zmęczyć. Na trasie nie brakuje stromych podbiegów i zbiegów oraz zakrętów a nawierzchnia jest bardzo urozmaicona. Start i metę ulokowano na zamku w Toszku a dokładniej w jego bramie. To urozmaicenie i jednocześnie wyzwanie, bo do zamku prowadzi naprawdę stromy podbieg wyłożony kostką brukową.

– Trasa była bardzo urozmaicona, momentami nawet zaskakująca – oceniała po biegu Katarzyna Strassberger. – Ale dla mnie dziś było super z powodu brak upału. Mimo trudnych warunków pod nogami, biegło się bardzo dobrze, deszcz chłodził przyjemnie a wiatr czasem pomagał, czasem przeszkadzał. Nawet te 120 schodów w końcówce cieszyło, bo wiedzieliśmy że zaraz za zakrętem jest meta! Super atmosfera i sprawna organizacja. Do tego mega ludzie a wśród nich paru fajnych znajomych. Świetnie się bawiłam i gratuluję wszystkim, którzy dzisiaj startowali!

A tych nie brakowało. Impreza, choć raczej kameralna, zyskała sobie spory rozgłos. Uczestnicy przyjeżdżali na nią z daleka. Tak, jak Agnieszka Kozłowska, która do Toszka wybrała się wraz z rodziną aż… z Poznania! Nie żałuje długiej podróży: - Mega czad! My, trenujące na płaskim terenie, dałyśmy radę na tutejszych górkach. Deszcz i niska temperatura nie ostudziły naszych zapałów do dobrej zabawy. Była adrenalina i fun, zabawa, spotkania z przyjaciółmi a to zawsze bezcenny czas... – emocjonowała się. – Tak, trasa byłą trudna, ale my lubimy wyzwania.

Po biegu wszyscy uczestnicy mogli schronić się w gościnnych wnętrzach zamku. Była to nie tylko okazja do tego, by się przebrać w suche rzeczy i ogrzać, ale też w spokoju zjeść ciepły posiłek i oklaskiwać zwycięzców biegu stających na podium. Uczestnicy imprezy mogli też zwiedzić wystawę historyczną.

Równolegle z biegiem odbywał się marsz nordic walking, którego uczestnikom oszczędzono schodów tuż przed metą. Zamiast tego trasa marszu prowadziła pierzeją rynku. Zwycięzców biegu i marszu nagradzano w kategoriach wiekowych.

KM


Polecamy również:


Podziel się: