Ruszyły ME w Berlinie. Swoboda i Kopeć biegną dalej


Oficjalnie 24. Mistrzostwa Europy w Berlinie ruszają dopiero jutro, ale już po dzisiejszych preeleminacjach kilku naszych zawodników pakuje walizki.

Dwa lata temu w Amsterdamie Ewa Swoboda startowała w Mistrzostwach Europy, ale tylko w sztafecie 4 x 100 m. Z koleżankami zajęła wówczas siódme miejsce. Teraz sprinterka postawiła pierwszy krok w kierunku finału w biegu indywidualnym. Bez problemu poradziła sobie w swoim biegu kwalifikacyjnym, zajmując drugie miejsce z czasem 11.33. Serię wygrała Niemka Lisa Marie Kwayie, ale pobiegła tylko o 0.03 sek. szybciej od naszej reprezentantki. Do półfinałów awansowały po trzy najlepsze zawodniczki i po cztery z czasami.

Spośród trójki naszych sprinterów tylko Dominik Kopeć zdołał awansować do półfinałów. Mistrz Polski w biegu na 100 i 200 m w swoim starcie zajął trzecią pozycje i awansował dzięki czasowi czasowi 10.37. Bezpośredni awans uzyskiwała tylko dwójka zawodników. W swoich biegach Przemysław Słowikowski oraz Remigiusz Olszewski pobiegli na „szóstkę”, ale szósta pozycja awansu do zasadniczej części imprezy nie dawała. We wtorek półfinały oraz finały biegu na 100 m. Naszym zawodnikom pozostaje tylko oczekiwanie na niedzielny finał biegu rozstawnego 4 x 100 m.

Swoją przygodę z mistrzostwami zakończył 22-letni Jakub Mordyl, który wystąpił w biegu na 400 m ppł. Reprezentant kraju w swoim biegu był czwarty z wynikiem 51.15. Bezpośredni awans uzyskiwało dwóch zawodników i pięciu z czasami. Trudno było się znaleźć w gronie „szczęśliwych przegranych”, bo bieg z udziałem Polaka nie należał do najszybszych.

W półfinale czeka już za to bardziej utytułowany Patryk Dobek.

Do finału awansowali młociarze Wojciech Nowicki i obrońca złotego medalu z Amsterdamu - Paweł Fajdek. Z kwalifikacyjnym minimum Nowicki uwinął się już w pierwszej próbie. Finał konkurencji we wtorek.

Eliminacje w skoku w dal pomyślnie przebrnął Tomasz Jaszczuk, który uzyskał odległość 7.88 m i był szósty. Polak podczas mistrzostw świata w Londynie nie awansował do finału i na pewno chciał sobie coś udowodnić. Walka o medale w środę.

Konkurs pchnięcia kulą rozgrywany był poza Stadionem Olimpijskim, na Breitscheidplatz, gdzie odbywać się będą wszystkie dekoracje berlińskich ME. Nasi zawodnicy radzili sobie ze zmiennym szczęściem.

W pierwszej grupie odległości kwalifikacyjnej 20.40 m nie uzyskał żaden kulomiot. Konrad Bukowiecki był czwarty z wynikiem 19.89, a Jakub Szyszkowski szósty, posyłając kulę na odległość 19.67 m. Nasi reprezentanci mieli szanse, żeby znaleźć się wśród 12 finalistów. Ale chciało tego też 15 zawodników startujących w grupie B, z Michałem Haratykiem na czele. Absolutny rekordzista Polski już w pierwszej próbie uzyskał wynik 20.59 m i awansował do finału. Ostatecznie do finału dostał się tylko jeszcze Konrad Bukowiecki. Jutro już na stadionie wyłonieni zostaną najlepsi kulomioci.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: