Paweł Mej vel Bosy Biegacz – to już 10 lat biegania i pomagania. Teraz Rekord Guinnessa?


Bez jego udziału trudno wyobrazić sobie biegi uliczne w Polsce. Paweł Mej z małopolskiej miejscowości Baczków ubarwia imprezy nie tylko narodową flagą, którą majestatycznie dzierży w dłoniach, ale i oryginalnym obuwiem. A w zasadzie... jego brakiem.

Paweł Mej – Bosy Biegacz świętował zimą 10-lecie swej wyjątkowej przygody. W tym czasie wystartował aż 317 razy: w Polsce, Norwegii, Niemczech i Grecji (w 2016 r. ukończył słynny bieg z Maratonu do Aten, który dał początek maratońskiej historii). Na mecie odśpiewał a cappella Mazurka Dąbrowskiego, wprawiając w osłupienie kibiców i biegaczy.

Paweł uczestniczył też w kilkusetkilometrowych pieszych pielgrzymkach. W sumie przez 10 lat pokonał dystans przekraczający jedną czwartą długości równika, dokładnie 11 200 km. Oznacza to, że w ciągu roku startował średnio 32 razy na dystansie ok. 35 km! I wszystko bez obuwia!

Czasem jego pasja nie kończy się dobrze, a odmrożenia i rany na jego stopach wprawiają w zdumienie lekarzy. Paweł nie zamierza jednak rezygnować ze swojego stylu. – Biegam boso, ale to nic specjalnego. Nie stosuję żadnych wymyślnych sposobów regeneracji, kosmetyków do stóp. Sprawia mi to dużą frajdę i zamierzam to kontynuować, szczególnie, że pozwala to zwrócić uwagę na sytuację innych osób – mówi Paweł, który swoje bieganie zadedykował potrzebującym.

Paweł udziela się społecznie, jest m.in. wolontariuszem WOŚP. 2 maja zaprasza do Gdańska na Charytatywny Bieg dla Arturka, którego jest pomysłodawcą. Do wyboru są dystanse od 200 m do 10 km, a opłata startowa na „piątkę” i „dychę” to tylko 30 zł. – Dodatkowo przygotowujemy cegiełki charytatywne w kwotach: 5, 15, 50 i 100 zł, z których dochód trafi do chłopca i jego rodziny – zaprasza Paweł.

Paweł nie byłby sobą, gdyby nie zatroszczył się o odpowiednie nagłośnienie biegu. Podczas imprezy planuje ustanowić rekord Polski i rekord Guinnessa w biegu z flagą narodową. – Przede mną 24 godziny biegania. Celuję w dystans ok. 130-140 km – opowiada Paweł Mej.

To jeden z niewielu celów sportowych Bosego Biegacza. Nawet jeśli zamyka stawkę biegu, to emanuje radością, zachwyca szerokim uśmiechem. A propos tego ostatniego... Jesienią 2014 r. Paweł przeszedł operację uzębienia. Wziął udział w akcji „Metamorfoza” telewizji TVN. Autorzy programu wybrali go spośród 1600 zgłoszeń z całego kraju.

O swojej historii opowiedział potem w „Dzień Dobry TVN”. Jak dowiedzieliśmy się z programu, operacja kosztowała ponad 60 tys. zł. Takich pieniędzy Paweł nigdy nie miał, ale dzięki pomocy zespołu telewizyjnego mógł spełnić choć jedno swoje marzenie.

Życie Pawła nie jest usłane różami. Wychowywał się w Domu Dziecka w Warszawie, Otwocku i Bielsku-Białej. W 1981 r. został przygarnięty przez rodzinę zastępczą w Baczkowie. Rodzice już nie żyją i to dla ich pamięci Paweł biega boso (zdjęcie rodziców ma także na koszulce).

W młodości, pomimo zapalenia opon mózgowych, został wcielony do wojska. Podupadł na zdrowiu, a wojskowa renta ledwie starczała na podstawowe opłaty i wyżywienie. Ostatnio, po 22 latach, renta została cofnięta i gdyby nie bieżąca pomoc Urzędu Gminy Bochnia, Paweł pozostałby bez środków do życia. Sprawą odebrania Pawłowi renty zainteresowała się już Elżbieta Jaworowicz, autorka „Sprawy dla reportera”. Odcinek programu z udziałem naszego bohatera zostanie wyemitowany 19 kwietnia o 21:30 na antenie TVP1.

Paweł dwukrotnie - na przełomie 2003 i 2004 r. oraz w 2010 r. - wystąpił w „Szansie na sukces”, choć jak sam mówi ”nie umie śpiewać ekstra”. W 2010 r., dzięki finałowi w Sali Kongresowej, odnalazł biologiczną matkę ale ta – jak powiedziała w programie „Bez oporów” emitowanym w TVN Style – nie chciała go znać (sezon 2, odcinek 11). Paweł odnalazł też dwóch braci i siostrę z trzynaściorga rodzeństwa, które posiada, i tak jak siostra i brat pojawia się jako statysta w serialach telewizyjnych i filmach. Wystąpił m.in. w filmie Smoleńsk (ok. 20 minuty).

Paweł nie ma sponsora, na koszulce oprócz ślubnego zdjęcia rodziców ma herb miasta i gminy Bochnia. Ciekawostka, we wrześniu 2013 r. Paweł uczestniczył w aż 6 konkurencjach Festiwalu Biegowego w Krynicy Zdroju, w tym w Koral Maratonie, by tydzień później ukończyć maraton we Wrocławiu, a po kolejnych po 6 dniach - maraton w Oslo. Po kolejnych ośmiu dniach pobiegł maraton w Warszawie…

Najbliższe plany Pawła Meja obejmują start w Nocnej Dysze w Krakowie (21 kwietnia) i dzień później w 17. PZU Cracovia Maratonie. – Będzie to mój jedenasty start w Krakowie, a przy okazji 94 maraton w „karierze” – informuje. Jesienią Paweł chce wyjechać do Nowego Jorku na największy maraton świata. Wkrótce ruszy akcja crowfundingowa, w której będziemy mogli pomóc Pawłowi w realizacji tego planu.

Sto lat, Pawle! Kolejnych złotych dekad w bieganiu! Do zobaczenia na trasach!

red.


Polecamy również:


Podziel się: