Niezwykłe odkrycie podczas imprezy biegowej…


Swarzędz, 2018 rok

To miał być kolejny półmaraton w moim życiu – bez życiówki, bez pośpiechu. Wystartowałem z Półmaratonie Szpot Swarzędz jako pacemaker– aby poprowadzić grupę na 1:40. Półmaraton miał być dla mnie kolejnym ciekawym startem ze względu na społeczny charakter. Podczas biegu wydarzyło się jednak coś, co przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Na początku był spokojny bieg, motywacja dla całej grupy i grzecznościowe pogawędki o bieganiu i o życiu. W okolicach trzynastego kilometra nawiązałem krótką rozmowę z pewnym uczestnikiem, który wcale nie wyglądał na zmęczonego, wręcz wydawał się być osobą mającą wszystko o pod kontrolą i dysponującą znacznym zapasem energii. Kiedy dopytałem o zaplecze treningowe, doświadczenie maratońskie, dałem się wciągnąć w arcyciekawą historię pewnego człowieka, która przeniosła mnie w czasie.

Francja, 1981 rok

Zbigniew Klapa jako jedyny Polak z kadry narodowej chodziarzy podejmuje wyzwanie w chodzie długodystansowym na 100 km w Mistrzostwach Międzynarodowych Francji. Chodziarz z Grodziska Wielkopolskiego z wynikiem 9 godzin i 27 minut zajął wówczas drugie miejsce i od razu zyskał sympatię tamtejszej publiczności. Jak się okazało był to start, który otworzył polskiemu chodziarzowi wrota do świata ultra na coraz bardziej wymagających dystansach.

Kolejnymi zawodami były starty na dystansie 200 kilometrów oraz w chodzie 28 godzinnym. Polski zawodnik, który rywalizował z najlepszymi chodziarzami długodystansowymi Francji, Belgii, Włoch i innych krajów, w odróżnieniu od zagranicznych rywali nie miał trenera, opieki lekarskiej, odpowiedniego obuwia, czy wsparcia merytorycznego w zakresie odżywiania. Zważywszy

, że były to lata 80, gdzie dostęp do specjalistycznej wiedzy był wręcz znikomy, dalsze osiągnięcia Zbigniewa Klapy potwierdzały zasadę wyjątku od reguły. Dojazd pociągiem do Francji zajmowała wówczas około 30 godzin. Pan Zbigniew pracował na etacie w Nadleśnictwie. Łączył pracę zawodową, życie rodzinne z niezwykle wymagającymi treningami, które przygotowywały go do największego sportowego wyzwania życia. Na horyzoncie marze

ń ukazały się wrota do tzw. „świata wariatów” – gigantycznego maratonu na trasie Paryż – Colmar.

Szczegóły dotyczące świata ultra lat 80 i 90, jak i zmagań zwyczajnego człowieka z monstrualnymi dystansami już wkrótce w wywiadzie przeprowadzonym ze Zbigniewem Klapą w jego rodzinnym mieście. Opowie nam o trudzie treningów, walce z przeciwnościami losu, zmaganiu się z własnymi słabościami i łączeniu sportowej pasji z codziennością zwyczajnego człowieka.

Rafał Ławski, Ambasador Festiwalu Biegów


Polecamy również:


Podziel się: