Mysłowice: Mocny, ale kontrowersyjny zwycięzca [ZDJĘCIA]


Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. Takie hasło przyświecało dzisiaj 11. Biegowi Spełnionych Marzeń (runda Ligi Festiwalu Biegowego) i 10. Jubileuszowemu Rajdowi Nordic Walking w Mysłowicach. Ich uczestniczy otrzymali koszulki i medale z tym mottem a najszybsi zabrali do domu jeszcze motywacyjne statuetki. – To coś zupełnie innego! Idealne, żeby motywować do treningów – oceniali.

Z niełatwą trasą wiodącą przez mysłowickie lasy zmagało się dzisiaj prawie 300 osób. Zimowa aura nie dopisała i wprawdzie zabrakło śniegu, ale i tak nie było łatwo. Zawodnicy mieli do pokonania sporo podbiegów, błoto, oblodzone kałuże i kilka naturalnych przeszkód w postaci przewróconych drzew. Do walki ze słabościami motywowały plakaty zostawione w lesie tu i ówdzie. Uśmiech budził zwłaszcza ten z napisem „Jesteś debeściak!!!”, przypięty na pniu ogromnego zwalonego drzewa, które trzeba było przeskoczyć.

– Trasa nie jest lekka, ale przyjemna. Jeśli ktoś lubi cross, to coś w sam raz dla niego – oceniał Michał Lisieński. – W Mysłowicach jestem piąty albo szósty raz. W tym czasie zmieniała się pogoda… no i trasa. Myślę, że na lepsze, bo kiedyś biegało się z miasta, teraz jest już tylko po lesie. Czy śnieg, czy błoto, zawsze jest fajna atmosfera. Nie jestem rozczarowany brakiem śniegu, dla żony o nawet lepiej. I tak było bardzo zimno. A mnie udało się wykręcić najlepszy czas ze wszystkich startów tutaj. Organizacyjnie też bardzo dobrze: oznaczenia były, wolontariusze też, w biurze i podczas dekoracji wszystko poszło sprawnie, parkingi na miejscu… No i plus za termin biegu w sobotę. Za rok na pewno też będę – zadeklarował Michał.

Bieg przyciągnął biegaczy głównie ze Śląska i Zagłębia, nie zabrakło też silnej reprezentacji Krakowa a na starcie pojawili się nawet reprezentanci Bielska-Białej, Buska Zdroju czy Gdyni. W biegu wzięła też udział trójka zawodników ze Słowacji. By wystartować w mysłowickim lesie, przejechali ponad 300 km. – Chciało się nam. Było warto – mówi zdecydowanie Ladislav Maras. – W Tatrach padał śnieg, tutaj go nie ma, ale i tak jest zimno i ładnie. Jestem tutaj drugi raz. Znamy się dobrze z organizatorem Tomaszem, poza tym moja drużyna chciała tutaj pobiec – wyjaśniał. – Trasa tutaj jest bardzo przyjemna, crossowa. Dobra na trening o tej porze roku, przed sezonem letnim.

Dla wielu zawodników był to pierwszy start w nowym roku i pierwsza próba sił przed kolejnym sezonem startowym. Gwiazdą imprezy został Marokańczyk. Abderrahim Elasri, który ponad 15 km crossowej trasy pokonał w czasie 53:05. Nie mogło być inaczej. Urodzony w 1982 r. zawodnik, posiada życiówkę w półmaratonie 1:01:54 oraz na 10 km - 28:43. Były reprezentant kraju chętnie startuje w Polsce, m.in. w Biegu Filipidesa, Półmaratonie Gochów, Biegu Papiernika, Biegu Arasmusa, Legionowskiej Dysze czy w Biegu Nocnym w Czerwionce - Leszczyny. Skazą na jego dorobku biegowym jest dyskwalifikacja za doping - w 2016 r. zakończył dwuletnią karę za stosowanie EPO.

Drugi był Andrzej Nowak (55:44) a trzeci Tomasz Stachowicz (58:22). Wśród pań najszybsza okazała się Barbara Szelest (1:11:29). Podium dopełniły Barbara Chrzanowska (1:13:18) oraz Iwona Flaga (1:15:41). Pełne wyniki: TUTAJ

KM

Polecamy również:


Podziel się: