ME w Belinie: Polacy w półfinałach 800m i 110m ppł


W porannej sesji trzeciego dnia 24. Mistrzostw Europy w Lekkiej Atletyce znakomicie poradzili sobie nasi 800-metrowcy. Cała trójka w pięknym stylu wbiegła półfinałów.

Z pierwszego miejsca kwalifikację uzyskał Adam Kszczot. Dwukrotny wicemistrz świata i dwukrotny mistrz Europy na tym dystansie przyznał, że kwalifikacje były szybkie. W Berlinie awansował z wynikiem 1:46:31, mniej więcej o sekundę lepszym od czasu z 2010 r., który pozwolił mu zdobyć brązowy medal.

– Wydawało się, że to w Amsterdamie było szybko, bo tam czas 46 z kawałkiem dawał wejście do finału, ale tutaj trzeba było tyle biegać, żeby wejść do półfinału – mówił w mixzonie Stadionu Olimpijskiego Adam Kszczot, który jako jeden z nielicznych jest zadowolony z upalnej pogody. – Mięśnie są dobrze rozgrzane. Warunki mi nie przeszkadzają – zapewnił

Kszczot przed kolejnymi startami czuje się pewnie. Swój bieg kwalifikacyjny wygrał zgodnie ze swoją taktyką. Obserwacja rywali i sprint na przedostatniej prostej i łuku. – Jestem dobrze przygotowany, bieg był ładnie kontrolowany. Byłem spokojny, opanowany – relacjonował.

Taktycznie rozegrał swój bieg także Michał Rozmys. Swoją serię ukończył z czasem 1:48.01 i na drugim miejscu.

– Dzisiaj liczyło się jedynie wejście do półfinału i zaliczenie tego biegu w pierwszej trójce. Udało mi się to zrobić, chociaż na ostatnich metrach musiałem przyspieszyć i trochę powalczyć – mówił zawodnik, który przed półfinałem czuje się w życiowej formie. Ma nadzieję na awans do finału.

– Co dalej? Nie wiem. Ale nie będę ukrywał, że jak każdy zawodnik marzę o medalu – dodał Michał Rozmys.

W formie jest również Mateusz Borkowski, który swoją serię wygrał, mimo że na imprezie tej rangi debiutuje.

– 90% mojego biegu to głowa. Zbiera się w niej mnóstwo myśli, które negatywnie na mnie działają, ale staram się je „schować do pudełeczka”, jak to mawia Adam Kszczot, i zamieniać negatywne myśli w pozytywne – zdradził swój sposób na udany bieg Mateusz Borkowski.

Zadowolony z awansu do półfinału biegu na 110 m ppł był Artur Noga. – Jest awans i to jest najważniejsze, a czas też nie jest zły – powiedział nam Raciborzanin. Mimo uzyskanej kwalifikacji do półfinału, z samego biegu cieszył się mniej.

– Bieg muszę zaliczyć do nieudanych. Zaspałem na starcie, a na dziewiątym płotku był dramat. Chciałem tylko dobiec i utrzymać miejsce. I tu kolejny problem. Biegłem na ósmym torze, nie widziałem dokładnie, co się dzieje i sądziłem, że jestem wyżej – wyjaśniał zawodnik, który startuje bez analizowania miejsc w tabelach i kalkulowania.

– Trzeba robić swoje i mam nadzieję, że to właśnie zrobię, powalczę i oby była z tego jakaś niespodzianka. Wiem, że jestem w stanie szybko biegać zapewnił Noga, kwalifikując się do półfinału z jedenastego miejsca z czasem 13.71. Piąty zawodnik IO w 2008 zdradził, że nie ogląda swoich biegów kwalifikacyjnych. Nie widział również biegu swoich rywali. Stąd, po przekroczeniu linii mety z niepokojem czekał na informacje o wynikach.

W porannym konkursie rzutu dyskiem kwalifikacji nie uzyskała Daria Zabawska.

Z Berlina Ilona Berezowska


Polecamy również:


Podziel się: