Maraton Łódź dla Etiopczyków. Półmaraton dla Agnieszki Gortel, ale... Liderki połówki pobiegły trasą maratonu! [OŚWIADCZENIE ORGANIZATORA]


W Ibuprom Sport Żel Półmaratonie, towarzyszącym łódzkiemu maratonowi, nie udało się poprawić najlepszego wyniku na polskiej ziemi. Zwycięzca, Hunegnaw Mesfin z Etiopii, dobiegł w czasie 1:03:17, a więc do planowanego wyniku zabrakło mu ponad dwóch minut.

Kolejne miejsca zajęli Hilary Kiptum Mayo Kimayo z Kenii (1:03:41) i Emanuel Berhame z Erytrei (1:03:52). Nikt nie wygrał więc Forda Fiesty, obiecanego za osiągnięcie wspomnianego celu.

Szóste miejsce zajął najlepszy z Polaków, łodzianin Tomasz Osmulski (1:11:40). – Trudno było o pobicie tego rekordu, skoro cały czas biegłem sam – opowiedział nam na gorąco Etiopczyk. – Gdybyśmy dłużej biegli z innymi mocnymi zawodnikami, to może byłaby szansa. Wiatr też nie ułatwiał zadania.

– Wspaniała trasa, mnóstwo kibiców, świetnie się biegło, szczególnie że to w moim rodzinnym mieście – cieszył się Tomek Osmulski. Ludzie mnie dopingowali na każdym kilometrze, chciałbym im wszystkim podziękować, do tego była wspaniała muzyka. Jak na półmaraton pogoda dopisała, bo jeszcze nie było tak gorąco, no i było pełno punktów z wodą dla ochłody.

– Według mnie dobry pomysł z dwoma dystansami razem, a nawet z możliwością zmiany z maratonu na połówkę – komentował łodzianin. – Tylko oprócz napisów „maraton” i „półmaraton” na rozdrożu uważam, że powinny być cyfry 42 i 21, bo na zmęczeniu się tak jasno nie myśli...

Jego słowa potwierdziła niespodziewana zwyciężczyni, Agnieszka Gortel (1:16:10, 7. miejsce open). – Jestem przekonana, że przede mną biegły trzy Afrykanki, które zamierzały również biec półmaraton – mówiła nam na mecie – wiem, bo mieszkają ze mną w hotelu (chodzi o Alice Jepkemboi Kimutai, Christine Moraa Oigo z Kenii oraz Merine Gezahegn z Etiopii – red.). Mogło dojść do pomyłki na rozjeździe, tam wisiały tylko banery po polsku, no niby słowo „maraton” jest międzynarodowe...

Kolejne miejsca zajęły Anna Wójcik (1:27:10) i Dorota Gapys (1:30:41).

Wkrótce wieści z maratonu i, miejmy nadzieję, wyjaśnienie półmaratońskiej zagadki…


AKTUALIZACJA godz. 15:00

Wszystko wskazuje na to, że wspomniany wyżej scenariusz rzeczywiście się wydarzył. Żadna z uczestniczek półmaratonu, które pobiegły na maratońską trasę nie zaliczyła ani 21 ani 42 km. Wg. naszych, nieoficjalnych jeszcze informacji, z trasy zostały zabrane samochodami. 

Półmaraton ukończyło w sumie 1180 osób. Według naszych obliczeń, z możliwości skrócenia dystansu maratonu do półmaratonu skorzystało 86 osób z 993, które wystartowały na królewskim dystansie, a więc niecałe 9 procent. Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

Na maratonie karty zaczęło rozdawać coraz mocniej grzejące słońce i wyniki zarówno zawodników z elity, jak i amatorów, były w dużej części słabsze od oczekiwanych. Rywalizacja mężczyzn rozstrzygnęła się na samej końcówce. Na metę w Atlas Arenie pierwszy wbiegł bardzo zmęczony Tarekegn Zewdu Bekele z Etiopii (2:19:41), a kilkanaście sekund po nim jego rodak Workneh Abate (2:19:53). Trzeci Roger Melly z Kenii stracił do nich dwie minuty (2:21:50).

Czwarte miejsce zajął najlepszy z Polaków Leszek Marcinkiewicz z Aleksandrowa Kujawskiego (2:41:10).

Wśród pań wygrała Etiopka Jane Jepkogei Kiptoo (2:43:08, 8. miejsce open) przed Polkami: Natalią Mierzlikin (3:01:23) i Agnieszką Pelc-Wanielistą (3:14:31). Maraton ukończyły 882 osoby Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

– Od Pietryny biegłem sam (ul. Piotrkowskiej, około 9-10 km – red,) – opowiadał nam Leszek Marcinkiewicz. – Do 15 km trzymałem się swojego planu na 2:35, a później w tym upale stwierdziłem, że może lepiej nie ryzykować i po prostu utrzymać to czwarte miejsce w generalce. Na 25 km uliczny termometr pokazywał już 25 stopni. Dobiegłem w 2:41, pół minuty gorzej od życiówki, ale jakoś już nie kontrolowałem czasu i myślałem tylko o dobiegnięciu. A ta opcja zejścia na połówkę to dla mnie taka trochę nie za bardzo, za duża pokusa żeby sobie skrócić cierpienie...

– A mnie ten pomysł z dwoma dystansami startującymi razem się podoba – stwierdził Daniel Matusiak, 7. w open i zwycięzca klasyfikacji najszybszych łodzian. – Mi przynajmniej to o tyle pomogło, że do rozjazdu jeszcze miałem z kim biec i było raźniej. Później już biegłem sam, ludzie byli bardzo porozciągani. Szczególnie po rozdzieleniu połówki i maratonu była już samotność długodystansowca. Myślałem o pobiegnięciu w okolicach 2:45, ale pogoda i niedostatki w treningowym kilometrażu zrobiły swoje i wyszło 2:50. Ale jestem zadowolony, że ukończyłem, no i że dobiegłem jako pierwszy z łodziaków.

– Marznąć chyba dziś na trasie nikt nie miał okazji – śmiał się Piotr Rosiak, który wraz z zeszłorocznym najszybszym łodzianinem Piotrem Józwiakiem zającował grupę na trzy godziny. – Do 28-30 km biegło nas więcej. Potem kilka osób ruszyło szybciej, a niektórzy zaczęli odpadać. Dowieźliśmy dwunastkę, w tym trzech na limicie. Ale patrząc na ogólne wyniki w tych warunkach, to i tak chyba dobry rezultat naszego projektu – podsumował. Przypomnijmy, że trójkołamacze byli w tej edycji traktowani jak VIP-y, wystartowali ze strefy elity i mieli przydzielony specjalny pilotujący samochód.

Pierwszy raz w historii łódzkiego maratonu rozegrany został ekiden, czyli maratońska sztafeta. Jej uczestnicy startowali w 6-osobowych drużynach w systemie 5-10-5-10-5-7,195 km. – Dzisiejszy start to był pomysł Kasi, naszej kapitanki – powiedziała jej imienniczka, wskazując na wbieg do Areny – o właśnie tam pobiegła, kończy dla nas ostatnią zmianę! Pierwszy raz biegniemy w sztafecie, nie tylko maratońskiej ale w ogóle. – Ale na pewno nie ostatni! – potwierdzili panowie z drużyny, którzy wcześniej przebiegli swoje zmiany.

Wśród sztafet męskich najlepsze były drużyny mBank, Everrun Gold i Vera Running Team, spośród damskich Ladies Run (jedyna startująca) a wśród mieszanych Instytut Matematyki PŁ, Łódź Kocha Sport i Herktteam.

Wystartowały 63 drużyny. Pełne wyniki sztafet można zobaczyć tu: mężczyźni, kobiety, mix.

KW


AKTUALIZACJA

OŚWIADCZENIE ORGANIZATORA dla www.FestiwalBiegow.pl

"Jest nam przykro, że na trasie półmaratonu zaszła taka sytuacja, ale trasa była prawidłowo oznaczona. To zawodniczki wybrały niewłaściwą drogę, a naszym błędem było to, że nikt ich w porę nie zatrzymał. Mamy poczucie, że zawsze można zrobić więcej, żeby uniknąć takich sytuacji, ale z punktu widzenia wymagań IAAF, a także zdrowego rozsądku, zadaniem organizatora jest takie oznaczenie trasy, aby zawodnicy wiedzieli, w którą stronę mają biec. Kierunek biegu wyznaczały zarówno banery z logotypem biegów i strzałkami, jak i bramy z napisami „Półmaraton” i „Maraton”.

Zawodnicy z elity w trakcie odprawy poprzedzającej bieg mieli zaprezentowaną i szczegółowo omówioną trasę i wyraźne zostali poinstruowani, w którą stronę skręca trasa półmaratonu i maratonu, w tym konkretnym punkcie, w którym doszło do pomyłki. Na odprawie technicznej dla zawodników elity obecni byli zarówno sędzia główny Filip Moterski, jak i delegat IAAF Janusz Rozum."

Michał Drelich, dyrektor DOZ Maratonu Łódź


Polecamy również:


Podziel się: