Łańcucka Piątka dla Katarzyny Albrycht i Adama Czerwińskiego. "Niczego tu nie brakuje" [ZDJĘCIA]

Łańcucka Piątka dla Katarzyny Albrycht i Adama Czerwińskiego. "Niczego tu nie brakuje" [ZDJĘCIA]



Bogaty pakiet z niską opłatą startową, wzorowe zaplecze socjalne, elektroniczny pomiar czasu, piękna i techniczna trasa, nagrody finansowe... Czwarta edycja Łańcuckiej Piątki pozostanie w pamięci ponad 250 uczestników jako jeden z najlepiej przygotowanych i wykonanych biegów na Podkarpaciu, a może i w całej południowej Polsce.

- Tu jest wszystko czego potrzeba, niczego nie brakuje - skomentował krótko Adam Czerwiński, który już po raz trzeci stawił się na starcie na obiektach MOSiR w Łańcucie. - To mój jedyny wyjazdowy bieg w tym czasie, ale nie mogłem sobie odmówić. Tym bardziej, że otrzymałem imienne zaproszenie od organizatora. U mnie to już tradycja, że w tym czasie biegam właśnie w Łańcucie - komplementował utytułowany biegacz z Krakowa, który do Łańcuta przyjechał z dwójką znajomych. 

Czerwiński nie znalazł mocnych także na Podkarpaciu i pewnie wygrał w Łańcucie (15:53). - Po pierwszym kilometrze, w okolicach wejścia do zamku głównego zrobiłem "rytma", zerwałem tempo i odskoczyłem kolegom, żeby na zakrętach nie przepychać się i uważać przede wszystkim na swoje nogi - relacjonował. 

Podkreślił, że rywalizacja z roku na rok jest "coraz lepsza", w czym zasługa pięknej, acz wymagającej trasy. - Jest bardzo ciekawa, a zarazem wymagająca. Mamy tu zmienną nawierzchnię, uskoki ternu, schodki, szuter... nie ma czasu się nudzić, bo trzeba patrzeć pod nogi. Czas mija tu bardzo szybko - opisywał Adam Czerwiński, który jutro pobiegnie jeszcze w Niepołomicach. 

Drugie miejsce w Łańcucie wywalczył Tomasz Pociecha (16:14). Trzeci był Ignacy Domiszewski (16:24). 
 
W biegu Pań również nie było niespodzianki. Pewnie wygrała Katarzyna Albrycht z Krościenka (18:17). - Lubuję się w biegach na 5, 6, 7 km i głównie takich imprez szukam w kalendarzu. W Łańcucie biegałam po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że spodobało mi się tutaj. Fajna trasa, dobra organizacja... - mówiła na mecie biegaczka z Krościenka, która na sobotę zaplanowała jeszcze start w Brzostku na 6,5 km. - Bieg o 16:00, ale jeszcze nie wiem czy dotrę na miejsce - mówiła spoglądając na zegarek (aktualizacja, biegaczka nie dojechała ostatecznie do Brzostku - red.). 

Zapytana o plany dalekosiężne wskazała na Maraton i bieg w Rzeszowie, ale nie przygotowuje się specjalnie do debiutu na królewskim dystansie. - Gdzieś te 42 km siedzą w głowie, ale start pewnie będzie "na żywca". Niczego sobie nie obiecuje, zadecyduje samopoczucie. Coś tam trzeba będzie zrobić, by sprawdzić co można nabiegać z treningu, który wykonuje - powiedziała nam Katarzyna Albrycht

Druga była Marta Prajzner z Krościenka (18:49), podium uzupełniła Kamila Hayder z Krakowa (19:08)

Pełne wyniki - TUTAJ.

Łańcucka Piątka to kolejny bieg w regionie, który zawęził grono uczestników do obywateli Unii Europejskiej. W ten sposób na starcie zabrakło Ukraińców czy Kenijczyków, którzy zwykle ścigają się tam, gdzie są nagrody pieniężne (500, 400 i 300 zł dla zwycięzców open w Łańcucie). Zapytani przez nas amatorzy nie zwrócili szczególnej uwagi na stosowny zapis w regulaminie, z kolei czołówka podkreśliła, że takie postawienie sprawy sprzyja frekwencji Polaków i "pomaga podjąć decyzję o starcie".

W Łańcucie frekwencja dopisała. W biegu głównym wystartowało ok. 170 osób. W biegach dzieci - kilkadziesiąt kolejnych. Organizatorzy zrobili fantastyczną niespodziankę młodych biegaczom, urządzając dekorację... na linii startowej biegu głównego, tuż przed startem. Przy gromkich brawach z twarzy maluchów i uczniów nie schodził szeroki uśmiech.

red. 


Polecamy również:


Podziel się: