Jubileuszowy Maratona di Ravenna z polskimi akcentami i w biało-czerwonych barwach


11 listopada we włoskiej Rawennie odbył się jubileuszowy, dwudziesty maraton. Przyciągnął rekordową liczbę biegaczy – na starcie stanęło 5,5 tysiąca zawodników z kilkudziesięciu krajów. Wśród nich była spora grupa reprezentantów Polski. Ich patriotyczne stroje idealnie pasowały do biało- czerwonej oprawy tegorocznej edycji imprezy. Nawet słynne ręcznie robione medale ze szklanej mozaiki były w barwach polskiej flagi.

Najszybszym z Polaków okazał się Marcin Michalec, który dotarł do mety z wynikiem 2:57:01. Kilkukrotny rekordzista świata w maratonie nordic walking udowodnił, że potrafi także szybko biegać. – Ten wyjazd to był spontan. Beatę wylosowali, więc ja też pojechałem. Było warto, bo atmosfera jest super, trasa piękna a nasza ekipa wspaniała. Miałem założenie, żeby pobiec poniżej trzech godzin i się udało. Do 38 km biegłem z pełną kontrolą i sam jestem zaskoczony. Walka była dopiero na ostatnich czterech kilometrach – mówił na mecie. – Maraton we Włoszech jest trochę inny od tych w Polsce. Inna jest przede wszystkim atmosfera: więcej kibiców na trasie i to takich, którzy aktywnie dopingują. Całe miasto się tym bawi.

Beata Łopatkiewicz wybrała się do Rawenny, bo wygrała pakiet startowy. – Trafiłam na ten maraton przez totalny przypadek. Byłam na maratonie w Krakowie jako kibic i na expo znalazłam stoisko maratonu w Rawennie. Wrzuciłam los na loterii… a potem dostałam emaila, że jestem zwycięzcą i mam pakiet – opowiadała po biegu. Choć ma na koncie liczne starty w górskich ultra, w tym Bieg Granią Tatr, Łemkowynę 150 i UTMB, nigdy nie biegała po asfalcie.

– Nigdy w życiu nie biegałam asfaltowego, płaskiego maratonu i postanowiłam spróbować. Nie przygotowywałam się jakoś specjalnie, po prostu dużo biegam po górach. Chciałam to zrobić poniżej pięciu godzin i się udało. Ale to nie jest moja bajka. Nie spodobało mi się bieganie po asfalcie, chociaż sam maraton bardzo mi się podobał. Zwłaszcza fragmenty trasy po starówce. Atmosfera biegu jest niesamowita: przesympatyczni kibice, zespoły muzyczne na trasie, które dodawały sił do biegu. Kibice wołali nas po imieniu albo krzyczeli „Polonia!”. Do tego śliczny medal… – opowiadała Beata Łopatkiewicz.

Medale w Ravennie można zaliczyć do najpiękniejszych na świecie. Każdy jest ręcznie wykonany ze szklanej mozaiki a pracownia, która je przygotowuje, zaczyna produkcję już długie miesiące przed. Co więcej, co roku projekt medalu jest inspirowany mozaiką z jednej ze świątyń w Rawennie.

Maraton ukończyło 1591 osób. Podium należało do kenijsko-etiopskiej koalicji. Zwyciężył Keniczyk Wilfred Murgor z czasem 2:12:36. Drugi był jego rodak Limo Silah Kipkemboi (2:13:05) a trzeci Etiopczyk Tigu Sefe Wendemu (2:15:14). Żeńskie podium było bardziej urozmaicone. Najszybszą kobietą okazała się Aberu Ayana Mulisa (2:36:32). Druga do mety dotarła Chorwatka Nikolina Stepan (2:48:07) a trzecie miejsce zajęła Litwinka Ruta Simkunaite (2:58:38). Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.

KM


Polecamy również:


Podziel się: