Jak nie limit, to nawałnica. Tylko ósemka na mecie Rzeźnika Ultra 160

Jak nie limit, to nawałnica. Tylko ósemka na mecie Rzeźnika Ultra 160


W piątek i sobotę 16-17 czerwca zakończył się 3. Festiwal Biegu Rzeźnika. Ostatnimi biegami były Dzienny i Nocny Maraton Rzeźnika, które chętni mogli połączyć w Dwumaraton, Rzeźnik Ultra 100, 140 i 160, a na koniec mający z nich najdłuższą tradycję Rzeźniczek.

Rozegranie jednocześnie pięciu biegów na częściowo wspólnych trasach stanowiło spore wyzwanie logistyczne. O północy z czwartku na piątek z Cisnej razem wystartowały Rzeźnik Ultra 140 i 160 (naprawdę 145 i 161 km) oraz Nocny Maraton (ok. 40 km). Te dwa pierwsze, oba z limitem 30h, różniły się tylko 16-kilometrową pętlą pod koniec trasy, która wcześniej w środkowej części okrążała Jezioro Solińskie. Nad nim, w Polańczyku, znajdowała się meta Nocnego Maratonu. Tam też o 8 rano startował Dzienny Maraton (trasa jak Nocnego, tylko z innym odcinkiem przed metą w Cisnej) i wraz z nim Rzeźnik Ultra 100 (naprawdę 110 km, z limitem 24h), podążający odtąd trasą 140.

O ile Maratony są nowością, to Bieg Rzeźnika Ultra rozegrano już po raz trzeci, za każdym razem na innej trasie. Debiutancka edycja prowadziła jeszcze przez połoniny, w ubiegłym roku po zamieszaniu z BdPN trasa kręciła w okolicach Cisnej, a teraz organizatorzy zdecydowali się wykorzystać rzadziej odwiedzaną, północną część Bieszczadów. Znaczącymi różnicami od ubiegłych lat są wydłużenie limitu Ultra 140 z 24 do 30 godzin oraz wprowadzenie dystansu 160.

Aż do piątkowego wieczoru zawodnicy mieli korzystne warunki atmosferyczne. Około 19:00 zaczął się deszcz i burza z piorunami, które zaczęły siać spustoszenie wśród wychodzonych i przemoczonych, a do tego już zmęczonych zawodników. Maratończycy i dwumaratończycy mieli wtedy bieg już za sobą. Od nich zacznijmy nasze podsumowanie.

Nocny Maraton przebiegał przez Dołżycę, zabytkową cerkiew w Łopience i Bereźnicę Wyżną do Polańczyka nad Jeziorem Solińskim. Spośród 74 startujących najszybciej pokonali go Stanisław Bacher (3:40:15), Arkadiusz Pawłowski (3:41:59) i Tomasz Dejas (3:42:51) oraz Agnieszka Bratek (4:07:41), Maria Domiszewska (4:21:16) i Jagoda Poszytek (5:01:46). Agnieszka Bratek to zwyciężczyni tegorocznego Biegu Rzeźnika wśród drużyn kobiecych (wraz z Anną Bieniecką, żoną dyrektora biegu Mirka).

Wyniki - TUTAJ

Dzienny Maraton zawierał trudną technicznie końcówkę przez Łopiennik, wykorzystaną wcześniej na Rzeźniku Hardcore i Rzeźniku na Raty. Z Polańczyka ruszyło na niego 246 osób, z czego 32 wcześniej zaliczyły Nocny. Najszybsi byli: Tomasz Mazurkiewicz (4:11:22), Michał Czyż (4:14:28) i Marcin Siemieniec (4:15:22) oraz Katarzyna Kozak (4:49:47), Klaudia Kot (4:53:17) i Jagoda Petryna (4:56:48).

Wyniki - TUTAJ

27 twardzieli zdołało ukończyć Dwumaraton. Najlepsze łączne czasy osiągnęli: Bogdan Snarski (8:41:43), Jacek Moćko (9:18:35) i Adam Jeż (9:47:37) oraz Maria Domiszewska (9:37:23), Jowita Świtalska (11:47:01) i Małgorzata Nita (13:29:21).

Wyniki - TUTAJ

Warto dodać, że Jacek Moćko kilka dni wcześniej zajął czwarte miejsce w Biegu Rzeźnika na Raty. Po tamtym mocnym ściganiu i walce do końca o jak najwyższe miejsce zarzekał się, że Dwumaraton pobiegnie na przetrwanie. Wyszło jednak jak wyszło. – Jak zobaczyłem że jest szansa, to przycisnąłem, a że nie wiedziałem jaka jest różnica to dałem z siebie 110% – opowiedział nam Jacek – później dopiero się dowiedziałem, że wszyscy poza mną i liderem fatalnie to rozegrali taktycznie. A ja do Polańczyka (na etapie nocnym – red.) nawet się nie ścigałem. Z powrotem za to z Bogdanem (zwycięzcą Dwumaratonu – red.) praktycznie od początku co chwilę się wyprzedzaliśmy, a na metę wpadliśmy razem (Bogdan Snarski miał 37 minut przewagi z etapu dziennego – red.).

Wraz z nocnymi maratończykami z Cisnej o północy wystartowało 102 uczestników Rzeźnika Ultra 140 i 160. Kto się zmieścił w około 19 godzinach, mógł ukończyć bieg suchy. O 8 rano w Polańczyku dołączyło do nich 139 zawodników startujących w Ultra 100.

Najkrótszy dystans ukończyło 106 osób, a wygrał zwycięzca Rzeźnika sprzed dwóch lat (w parze z Magdą Łączak) Paweł Dybek (11:40:41), nieznacznie wyprzedzając Daniela Gajosa (11:51:21) i o ponad godzinę Patryka Aida (12:55:27). Najszybsze z pań również uniknęły zmoknięcia, a były nimi: Lucyna Kuchno (15:21:13), Sara Wor (16:57:19) i Barbara Szkaluba (17:54:28).

Wyniki - TUTAJ


Polecamy również:


Podziel się: