„Czeski” Bartek Przedwojewski szósty w MŚ Skyrace. Iwona Kik i Olga Łyjak wysoko w Glen Coe Skyline


W szkockim Kinlochleven dobiega końca Salomon Skyline Scotland, w ramach którego rozegrano MŚ w skyrunningu. Wcześniej pisaliśmy o znakomitych występach naszych górali: w czwartek w konkurencji Vertical Kilometre 6. miejsce zajęła Iwona Januszyk, a dzień później na dystansie Ultra o włos od podium znalazła się Natalia Tomasiak.

Natalia Tomasiak o włos od podium MŚ Skyrunning Ultra! Iwona Januszyk 6. w verticalu

Czwartkowy bieg pod górę odbywał się w wychładzającej wichurze i poziomym deszczu. Z powodu fatalnych warunków skrócono też trasę Ultra, pozbawiając jej większości przewyższeń. Wbrew prognozom, kapryśna szkocka pogoda pozwoliła jednak wczoraj na rozegranie biegu Ring of Steall Skyrace na pełnym dystansie 29 km z 2500 m sumy podejść.

Mistrzami świata na klasycznym dystansie Skyrace zostali główny faworyt Kilian Jornet z Hiszpanii (3:04:34) i Szwedka Tove Alexandersson (3:46:28), poprawiając rekordy trasy odpowiednio aż o 20 i 19 minut! Podium dopełnili Włoch Nadir Maguet (3:06:05) i Norweg Stian Angermund-Vik (3:09:05) oraz Brytyjki Victoria Wilkinson (3:54:01) i Holly Page (3:57:57).

Świetny bieg wyszedł Bartłomiejowi Przedwojewskiemu, który zajął szóste miejsce z czasem 3:14:41. Siedemnasty był Marcin Rzeszótko (3:31:32). Miejsca pozostałych Polaków (klasyfikacja mężczyzn): 226. Robert Zugaj (5:51:23), 427. Bartłomiej Łabudzki (6:17:49), 363. Aleksander Gałek (6:50:45), 464. Michał Kulak (7:50:22), 502. Miro Machnacz (8:52:32).

Pełne wyniki Ring of Steall Skyrace można zobaczyć TUTAJ.

Z Bartłomiejem Przedwojewskim rozmawialiśmy tydzień temu na Krynickim Festiwalu Biegowym, gdzie zajął drugie miejsce w 22-kilometrowym Runek Run. – Runek był ostatnim przetarciem przed Ring of Steall na 29 km i 2500 m przewyższenia w szkockim Glen Coe – powiedział nam wtedy. – Właśnie takie trudne technicznie biegi najbardziej lubię. Tydzień przed takim startem zawsze dobrze mi robi ostre przewentylowanie, i dziś mi się to udało.

Po wczorajszym Ring of Steall Bartek napisał na swoim profilu społecznościowym: „Dałem z siebie 1000%, dzięki za trzymane kciuki, być może to właśnie one pozwoliły mi dolecieć do mety z takim wynikiem. Dziś 11 zawodników pobiło ubiegłoroczny rekord trasy, stawka była mocna, trasa była HARDKOROWA – powiedzieć, że była „techniczna” to nie powiedzieć nic. Teraz jeszcze czekam na oficjalne wyniki Golden Trail Series, ale według moich skromnych mocy obliczeniowych na horyzoncie majaczy Grande Finale w RPA.”

Po ostatecznych podliczeniach okazało się, że rzeczywiście Bartek wywalczył awans do afrykańskiego finału prestiżowego cyklu biegów, choć organizatorzy mylnie przypisali mu narodowość... czeską (zobacz).

Już poza MŚ w skyrunningu, dziś rozgrywany jest ostatni z biegów imprezy, Glen Coe Skyline. Wchodzi on w skład Pucharu Świata Skyrunning. Jego trasa miała być najtrudniejsza technicznie ze wszystkich czterech dystansów (52 km/4750 m+), lecz na przeszkodzie znów stanęły warunki atmosferyczne. Huraganowy wiatr zmusił organizatorów do wyłączenia m.in. najbardziej eksponowanej grani Aonach Eagach. Udało się natomiast zachować najtrudniejsze technicznie, skaliste wejście na szczyt Stob Dearg. Parametry zmienionej trasy to 32 km i 2700 m sumy podejść.

Swój wczorajszy sukces powtórzył niezawodny Kilian Jornet, zwyciężając z czasem 3:37:17, przed Szwedem André Jonssonem (3:40:33) i Włochem Danielem Jungiem (3:42:33). Wśród pań najszybsza była Amerykanka Hillary Gerardi (4:17:48), wyprzedzając Brytyjkę Jasmin Paris zaledwie o kilka sekund (4:17:55) oraz ze znaczniejszą przewagą swoją rodaczkę Brittany Peterson (4:25:44).

Z naszych reprezentantek najbardziej udany bieg zaliczyła Iwona Kik, zajmując ósme miejsce z czasem 5:14:35. Niedaleko za nią, jako dwunasta z pań dobiegła Olga Łyjak (5:37:51). Kolejna z Polek, Kasia Osipowicz, ukończyła bieg na 15. pozycji (5:56:12). Wysokie 22. miejsce w silnie obsadzonej męskiej stawce zajął mieszkający na Wyspach nasz rodak Konrad Rawlik (4:17:32), prywatnie mąż drugiej wśród pań Jasmin Paris.

Nieoficjalne wyniki Glen Coe Skyline można zobaczyć TUTAJ.

W chwili pisania tego tekstu około połowy zawodników znajduje się jeszcze na trasie. Wkrótce postaramy się o osobiste wypowiedzi naszych biegaczy o wrażenia z ekstremalnych szkockich tras.


AKTUALIZACJA: jeszcze dziś na gorąco, choć z zimnej Szkocji, podzieliła się z nami swoimi wspomnieniami z Glen Coe Skyline Olga Łyjak.

– Biegło mi sie od początku fatalnie, odezwało sie przeziębienie, osłabienie i brak treningu przez ostatnie trzy tygodnie – opowiada nasza zawodniczka. – Dodatkowo na grani zrobił się 20-minutowy korek zawodników, gdzie wymarzłam. Potem trzeba było się wspinać po mokrej skale ze zgrabiałymi dłońmi. W tych warunkach odczuwałam te trudności jako dwójkowe w skali tatrzańskej.

– Trasa ogólnie mega, bo mimo skrócenia (było 33 km i co najmniej 2800 m+) mieliśmy tę pierwszą trudną technicznie grań – wspomina Olga – ale mało co było widać, wiało jakieś 100km/h, że aż na zbiegach mnie zatrzymywało. Błoto po kostki przez pół biegu, niektóre zbiegi i podejścia zupełnie na przełaj. Raz zgubiłam buta w błocie i trzy razy leżałam. Trasą prawie cały czas płynęła woda, dwa razy przekraczaliśmy rzekę, to są niesamowicie dzikie góry. W tych warunkach to dobrze, że organizatorzy skrócili trasę. No i przydały się te wszystkie dodatkowe ciuchy: kurtka, czapka i rekawiczki.

– Na dzień dzisiejszy nie planuję wrócić na pełną trasę – stwierdza na zakończenie. – Mieliśmy najtrudniejszą pod względem warunków edycję Glen Coe Skyline i najgorsze warunki ze wszystkich czterech biegów w tym roku.

KW

Zdjęcie: facebook Bartłomieja Przedwojewskiego

Polecamy również:


Podziel się: