Adam Kszczot królem Düsseldorfu. Siódmy raz wygrał 800 m! (IAAF Indoor World Tour)


Zwycięstwa Adama Kszczota i Piotra Liska, dwa drugie miejsca i trzecia lokata – to dorobek polskich lekkoatletów w Düsseldorfie, w drugim mityngu cyklu IAAF Indoor Tour, halowego odpowiednika Diamentowej Ligi.

Adam Kszczot jest niekwestionowanym królem stolicy Nadrenii Północnej-Westfalii, wygrywa w Düsseldorfie bieg na 800 m nieprzerwanie od 2012 roku. Do Polaka należy też rekord mityngu (1:45.42 min.). Na świętowanie siódmego triumfu wicemistrz świata musiał poczekać kilka minut, bo we wtorkowych zawodach rozegrano dwa biegi na jego dystansie. Swoją serię Kszczot wygrał zdecydowanie w czasie 1:46,47. W pierwszym starcie w sezonie wypełnił minimum na Halowe Mistrzostwa Świata w Birmingham (1:46,50).

W korespondencyjnym pojedynku nieznacznie wolniejszy od Adama Kszczota był Kenijczyk Nicholas Kipkoech (1:46,52). Czwarty w tej serii był zwycięzca z Karlsruhe Marcin Lewandowski (1:46,93). Po łącznym zestawieniu wyników Polak uplasował się na 6 pozycji i wciąż jeszcze walczy o wypełnienie wskaźnika na marcowe HMŚ.

Drugą „polską” konkurencją w Düsseldorfie był skok o tyczce. Piotr Lisek zagrał pokerowo, opuścił 5,78 m i przeskakując w pięknym stylu poprzeczkę na wysokości 5,86 m wyprzedził rewelacyjnie do tej pory spisującego się mistrza świata Sama Kendricksa z USA.

Na piątej pozycji rywalizację zakończył Paweł Wojciechowski, który wynikiem 5,70 m wyrównał najlepszy wynik w sezonie. Ale do minimum na mundial byłemu mistrzowi świata wciąż brakuje 8 centymetrów.

Bliska zwycięstwa w biegu na 60 m była Ewa Swoboda. Nasza sprinterka zajęła drugie miejsce z najlepszym w sezonie czasem 7,20 sek. (minimum na Birmingham miała już wcześniej). Swoboda przegrała z halową mistrzynią Europy Brytyjką Ashą Philip (7,17), zostawiła za to za plecami halową mistrzynię świata z Portland, Amerykankę Barbarę Pierre.

W sprincie mężczyzn znów rewelacyjnie spisał się Chińczyk Bingtian Su. Odniósł drugie zwycięstwo w cyklu IAAF Indoor World Tour i tak jak 3 dni temu w Karlsruhe poprawił własny rekord Azji. Teraz wynosi on 6,43 sek.

Znakomicie pobiegła na 1500 m Angelika Cichocka. Dwa okrążenia przed metą wydawało się, że miejsca na podium podzielą między sobą zawodniczki z Afryki. Ale wtedy do gry włączyła się zawodniczka SKLA Sopot. Halowa wicemistrzyni świata w biegu na 800 m z Sopotu, która przez ponad tysiąc metrów biegła w drugiej grupie, wrzuciła wyższy bieg, dogoniła czołową czwórkę i mijała rywalki. Na ostatnie okrążenie wbiegała już na drugiej pozycji i tak finiszowała. Poza jej zasięgiem była tylko Kenijka Beatrice Chepkoech, która wygrała z rekordem kraju i mityngu (4:04,21). A czas 4:06,35 to rekord życiowy Angeliki Cichockiej. Dziewiątej w tym biegu Sofii Ennaoui (4:15,63) wciąż jeszcze sporo brakuje do minimum na Halowe MŚ (wynosi 4:11,00).

Dramatyczne sceny oglądaliśmy w biegu mężczyzn na tym dystansie. Zaciętą walkę o zwycięstwo toczyli mistrz świata Elijah Manangoi z Kenii i Marokańczyk Abdelaatti Iguider. W połowie przedostatniego okrążenia ten pierwszy, chyba z „pomocą” rywala, wyciągnął się na bieżni jak długi, powodując przy okazji... upadek Marokańczyka. Pech liderów wykorzystał Kenijczyk Vincent Kibet. Wygrał z wynikiem 3:36,86.

W Karlsruhe nieźle rozpoczął sezon Konrad Bukowiecki. Polski kulomiot zajął trzecie miejsce z wynikiem 20,73 m. Triumfował po znakomitym pchnięciu na odległość 22,17 m Czech Tomas Stanek.


Po dwóch mityngach cyklu IAAF Indoor World Tour, na dystansie 800 m prowadzą ex-aequo Adam Kszczot, Marcin Lewandowski i Amerykanin Eric Sowinski. W biegu na 1500 m drugie miejsce (za Beatrice Chepkoech) zajmuje Angelika Cichocka. A w skoku o tyczce Piotr Lisek prowadzi wespół z Niemcem Raphaelem Holzdeppe.

Kolejny mityng IAAF Indoor World Tour - w Madrycie, już w czwartek 8 lutego. Do końca cyklu jeszcze cztery imprezy, w tym przedostatni w kolejności Copernicus Cup w Toruniu 15 lutego.

RZ, Piotr Falkowski

 

Polecamy również:


Podziel się: